Wywiad Tygodnia: Nie martwcie się na zapas

Z Zenonem Frączkiem, zastępcą dyrektora Departamentu Programów Nauczania i Podręczników Ministerstwa Edukacji Narodowej, rozmawia Piotr Skura

 

Minister edukacji narodowej Krystyna Szumilas podpisała rozporządzenie w sprawie ramowych planów nauczania w szkołach publicznych. Co jest w tym dokumencie najważniejsze, co będzie miało największy wpływ na życie szkoły?
– Zasadnicza zmiana polega na tym, że zrezygnowano z określania tygodniowej liczby godzin w trzy- lub czteroletnim okresie nauczania przeznaczonych na poszczególne obowiązkowe zajęcia edukacyjne. W to miejsce określono minimalną ogólną liczbę godzin przeznaczonych na realizację podstawy programowej kształcenia ogólnego z poszczególnych obowiązkowych zajęć edukacyjnych w cyklu kształcenia. Dyrektor szkoły poza opracowaniem – jak dotychczas – szkolnego planu nauczania i tygodniowego rozkładu zajęć będzie odpowiadał za to, aby łączne sumy godzin zajęć z danego przedmiotu w cyklu kształcenia były nie mniejsze, niż wymienione w ramowym planie nauczania, a efekty kształcenia określone w podstawie programowej zostały osiągnięte. Jest to kontynuacja zmian wprowadzonych w roku 2009 w ramowych planach nauczania dla klas I – III szkoły podstawowej i w gimnazjum. Dotychczas w klasach IV – VI szkoły podstawowej i w szkołach ponadgimnazjalnych takich uregulowań nie było.

 

To rozwiązanie obowiązuje już w klasach I – III szkół podstawowych i w gimnazjach. Sprawdziło się? Jakie sygnały płyną do MEN?
– Jeszcze nie przeprowadziliśmy analiz w tej sprawie. Musimy poczekać, aż zakończy się cały cykl kształcenia. Docierały do mnie jednak pewne sygnały. Dzwonił np. dyrektor szkoły z pytaniem, co ma zrobić, bo nie zrealizował w cyklu trzyletnim 30 godzin z danego przedmiotu. Odpowiedziałem, że to on jest odpowiedzialny za organizację nauczania, a w szczególności za zapewnienie uczniom każdej klasy, by w cyklu kształcenia minimalna liczba godzin była zrealizowana. Przy opracowaniu tygodniowego rozkładu zajęć należy zadbać o to, by przedmiot, dla którego ustalono minimum w wysokości 30 godzin, zaplanować w takim dniu, w którym w ciągu roku wypada jak najmniej dni świątecznych albo wolnych od zajęć szkolnych. W przeciwnym przypadku będzie kłopot z zapewnieniem zrealizowania tej minimalnej liczby 30 godzin. Ponadto konieczne jest takie organizowanie zastępstw za nieobecnego polonistę, zwłaszcza w przypadkach dłuższych nieobecności, by zastępstwa na lekcjach języka polskiego zlecać innemu nauczycielowi tego przedmiotu, a nie np. nauczycielowi matematyki lub fizyki.

(..)

Więcej dowiesz się z Głosu nr 4/2012