(11.02) Zalewska chce deklaracji lojalności?

 

Na dziesięciu stronach minister edukacji Anna Zalewska spisała swoje działania i plany. Nazwała to "Deklaracją na rzecz edukacji przyszłości". Jej zdaniem, nauczyciele powinni wyrażać poparcie dla tego manifestu

 

W piątek minister edukacji zażądała od dyrektorów rozliczenia przed kuratorami z odczytania nauczycielom jej listu otwartego, w poniedziałek wezwała natomiast m.in. nauczycieli do "przyjmowania deklaracji", którą właśnie napisała. Po licznych listach otwartych i komunikatach publikowanych w ostatnich tygodniach (pisaliśmy na ten temat na łamach "Głosu"), publicystyka minister Anny Zalewskiej weszła bowiem na kolejny poziom. Szefowa MEN przygotowała dokument, który nazwała "Deklaracją na rzecz edukacji przyszłości". Co Anna Zalewska rozumie pod sformułowaniem "edukacja przyszłości"?

 

Głównie politykę rządu PiS. Już we wstępie do manifestu Anna Zalewska podkreśliła, że "wszystkie działania, które realizuje Rząd RP i Ministerstwo Edukacji Narodowej, służą podniesieniu jakości polskiej oświaty i są spełnieniem oczekiwań społeczeństwa". Jako "systemowe działania" wymieniła 20 punktów, w tym m.in. podwyższenie wieku szkolnego do 7 lat, program "Dobry Start" (300 zł dla rodziców z okazji rozpoczęcia nowego roku szkolnego), wzmocnienie roli kuratora, zwiększenie subwencji oświatowej o 4,4 mld zł w ciągu 3 lat, czy też podstawę programową z informatyki. Niektóre z inicjatyw, którymi pochwaliła się szefowa MEN wprowadziły jej poprzedniczki w MEN (np. darmowe podręczniki, reformę szkonictwa zawodowego, wsparcie dla szkolnych bibliotek, czy też e-podręczniki). Na końcu listy osiągnięć znalazł się... program "Rodzina 500 plus).

 

Kolejna część "Deklaracji" to dobrze już znane uwagi Anny Zalewskiej na temat podwyżek dla nauczycieli. Jej zdaniem, w systemie wynagradzania nauczycieli należy wprowadzić zmiany i "nowe rozwiązania – jednoznaczne, zrozumiałe i sprawiedliwe" (nie wyjaśniła jednak, jakie). A między kwietniem 2018 r. a wrześniem 2019 r. nauczycielskie wynagrodzenia wzrosną o 16,1 proc. (w rzeczywistości nie wiadomo, czy tak się stanie, ponieważ w budżecie nie zagwarantowano na ten cel pieniędzy).

 

Osobny rozdział minister edukacji poświęciła rozmowom ze związkami zawodowymi. Jej zdaniem, negocjacje między 7 stycznia a 31 stycznia br. były elementem konsultacji projektu nowego rozporządzenia w sprawie minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli. Jeżeli tak, to nic z nich nie wynikło, ponieważ podpisane rozporządzenie w niczym nie różniło się od projektu (szefowa MEN o tym w "Deklaracji" nie wspomniała). "Minister Edukacji Narodowej zaprezentowała uzasadnienie do rozwiązań przyjętych w projekcie rozporządzenia oraz nowe propozycje wzmacniające płace nauczycielskie" - czytamy w manifeście.

 

W dalszej części Anna Zalewska zapewniła, że "dostrzega potrzebę weryfikacji przepisów dotyczących dodatków  do wynagrodzenia zasadniczego, aby mogły być one wypłacane adekwatnie do warunków wykonywanej pracy". Chodzi tu głównie o dodatek za wychowawstwo i za warunki pracy. Nie wyjaśniła jednak, o co konkretnie chodzi. Podobnie jak w kolejnym stwierdzeniu, że minister edukacji "monitorując funkcjonowanie przepisu art. 42 ust. 2 pkt. 2 ustawy – Karta Nauczyciela, zauważa potrzebę wzmocnienia finansowania wynagrodzeń nauczycieli za realizację zajęć rozwijających zainteresowania uczniów". Tak, jak we wcześniejszych listach otwartych, minister Zalewska odpowiedzialność za nauczycielskie wynagrodzenia przerzuciła na samorządy.

 

"Minister, doceniając rolę młodych nauczycieli w procesie rozwoju szkoły, pragnie zachęcić do rozpoczęcia pracy w szkole najlepszych absolwentów zainteresowanych rozwojem w zawodzie nauczyciela. W tym celu uważa za konieczne wprowadzenie mechanizmów motywujących do podjęcia pracy w jednostkach systemu oświaty" - to kolejny punkt z "Deklaracji" Zalewskiej. Bez wyjaśnienia, co konkretnie autorka ma na myśli. Podobnie jak w następnym punkcie dotyczącym tego, że "minister zauważa potrzebę wzmocnienia mechanizmów motywujących nauczycieli do rozwoju zawodowego".

 

W "Deklaracji" znalazła się nawet taka uwaga: "Wobec długiego okresu zamrożenia płac nauczycielskich na poziomie ustalonym we wrześniu 2012 r. Minister podziela opinię o potrzebie szybkiego tempa podwyższenia wynagrodzeń tej grupy zawodowej".  

 

Przedostatni rozdział "Deklaracji" to "Zobowiązania Ministra Edukacji Narodowej". Tutaj jednak też próżno szukać niespodzianek - wszystkie "zobowiązania" to znane już od wielu tygodni obietnice. Anna Zalewska powtórzyła więc, że chce rozszerzyć dodatek za wyróżniającą pracę na nauczycieli kontraktowych i mianowanych. W przypadku tych pierwszych dodatek ma wynieść 200 zł, drugich - 400 zł, a nauczycieli dyplomowanych - 500 zł. (nauczyciele poczekają na dodatek w okrojonej wysokości do września 2020 r., a pełnej - do września 2022 r.). MEN ma też wprowadzić świadczenie dla nauczycieli stażystów "na start" - dwa razy po 1 tys. zł (choć wcześniej ministerstwo zabrało młodym nauczycielom dodatek na zagospodarowanie). Ministerstwo ma w planach przywrócić zasadę corocznego uzgadniania ze związkami regulaminów wynagradzania. "Planowane zmiany systemu wynagradzania nauczycieli będą odzwierciedlały trud i odpowiedzialność wychowawców oddziałów szkolnych i przedszkolnych w kształtowaniu warunków rozwoju powierzonych im uczniów" - zapewniła minister edukacji. Na liście "zobowiązań" Zalewskiej znalazły się też zmiany w ramowych planach nauczania, decyzja o przełożeniu ze stycznia 2020 r. na wrzesień 2019 r. ostatniej transzy podwyżek oraz przyznanie nauczycielkom przedszkoli dodatku za wychowawstwo.

 

W ostatniej części "Deklaracji" przedstawiono harmonogram wdrażanych zmian. Do 30 kwietnia 2019 r. ma się pojawić projekt nowelizacji Karty Nauczyciela, którą prezydent Andrzej Duda podpisze do 30 czerwca. Do tego dnia Instytut Badań Edukacyjnych ma przygotować "analizę funkcjonowania obowiązującego systemu wynagrodzeń nauczycieli", na podstawie której MEN do 20 sierpnia stworzy "trwałe rozwiązania w zakresie systemu wynagrodzeń".

 

"Wiosną część uczniów przystąpi do egzaminów gimnazjalnych, ósmoklasisty, zawodowych, maturalnych. To ważny czas nie tylko dla dzieci, ale również dla ich rodziców, opiekunów i nauczycieli. Wierzymy, że egzaminy w tym roku szkolnym przebiegną w przyjaznej i spokojniej atmosferze, która umożliwi uczniom osiągnięcie jak najlepszych wyników" - czytamy w podsumowaniu "Deklaracji".

 

Najwięcej kontrowersji wzbudzi chyba jednak ostatni akapit tego dokumentu. Anna Zalewska liczy bowiem, że poparcie dla deklaracji "Deklaracją" zamanifestują... między innymi nauczyciele. "Powyższe zobowiązania i wyzwania, przed jakimi stoi polski system oświaty, wymagają wspólnego wysiłku i współpracy. Efektywna realizacja tych założeń może się dokonać tylko przy czynnym współudziale i zaangażowaniu wszystkich podmiotów odpowiedzialnych za edukację: samorządu, dyrektorów i nauczycieli szkół i placówek oświatowych, reprezentatywnych związków zawodowych, opinii publicznej, wreszcie rodziców i uczniów. Zapraszam wszystkich Państwa do przyjęcia deklaracji na rzecz edukacji przyszłości oraz współpracy przy jej realizowaniu" - czytamy w ostatniej części zaprezentowanego dokumentu.

 

Nie wiadomo, czy nauczyciele i dyrektorzy będą rozliczani z "przyjmowania deklaracji". Takie obawy niestety można wysuwać po lekturze listu otwartego minister Zalewskiej do nauczycieli z 8 lutego br., w którym szefowa MEN zobowiązała dyrektorów do odczytania listu nauczycielom oraz złożenie kuratorom raportu z tej czynności. Treść listu w dużej mierze jest zgodna z tezami z "Deklaracji".

 

(PS, GN)