Opinie: Proste zasady? Tak!

Z dr Teresą Sikorą, psychologiem z Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Śląskiego, rozmawia Katarzyna Piotrowiak

 

Po tragedii w Gdańsku w niektórych szkołach odbywają się lekcje wychowawcze dotyczące tzw. hejtu i przemocy. Są organizowane z inicjatywy samorządów lub samych nauczycieli, a czasem też na życzenie uczniów. Czy takie lekcje lub rozmowy są Pani zdaniem potrzebne? A może potrzeba czegoś więcej, np. cyklu warsztatów?

–Żadna rozmowa o szacunku i tolerancji, z jednej strony, oraz o przemocy i mowie nienawiści, z drugiej – nikomu w szkole nie zaszkodzi. Oczywiście efekty zależą od tego, w jaki sposób zostanie przeprowadzona, ale zakładam dobrą wolę i pełny profesjonalizm osób, które to robią. Czy na dłuższą metę to pomoże i coś zmieni? Tu jest pewien kłopot, ponieważ w tym wypadku chodzi o zmianę czy zapobieganie zachowaniom, o których moglibyśmy powiedzieć, że są nawykowe. To, że posługujemy się nienawistnym językiem, często bowiem nawet nie jest uświadamiane; potrafimy to robić, zwłaszcza w sytuacjach  zagrażających. Jest to więc jakiś rodzaj „potencjału”, w który jesteśmy wyposażeni, jednak jest on bardzo silnie kulturowo i społecznie regulowany.

 

Niektórzy chyba mają problem z regulowaniem swoich zachowań związanych z używaniem nienawistnego języka.

– Zachowania, o których mówimy, podlegają długotrwałemu kształtowaniu – czy to wychowawczemu, czy to edukacyjnemu. W tym miejscu przychodzi mi na myśl kategoria, która jest używana nie w psychologii, lecz w socjologii – banalizacja. Oznacza to coś innego, niż mogłoby się nam z pozoru wydawać. Chodzi o to, że jeżeli my zbanalizujemy pewien rodzaj doświadczeń/zachowań, to po pewnym czasie stają się one dla nas tak oczywiste, że bez zastanowienia powielamy te zachowania.

(...)

Całą rozmowę przeczytasz w Głosie nr 6/2019 i w e-wydaniu