Wywiad: Dobrą szkołę psują sztywne ramy, papierologia i ciągłe "gmeranie" w systemie

Z prof. Katarzyną Krasoń, prodziekanem Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, rozmawia Katarzyna Piotrowiak

 

W artykule podsumowującym badania potencjału twórczego w szkole napisała Pani, że tylko zwolnienie z obowiązku realizowania sztywnych ram, schematów oraz egzekwowania jedynie słusznych interpretacji pozwoli na pozytywne zmiany w edukacji. Co konkretnie badaliście?

– W naszych badaniach chodziło o to, żeby młodzi ludzie powiedzieli nam, jak się czują w szkole, czy jest w niej miejsce na ekspresję. Badania zahaczały też o estetykę budynków i o swego rodzaju nauczycielski entourage. Ich zakres był dość szeroki i – jak się okazało – oprócz kwestii dotyczących wychowania poprzez obcowanie z estetyką, sporo miejsca poświęcono w ankietach samostanowieniu młodzieży i nauczycieli: czy szkoła pozwoliła im zaistnieć, czy mają w tej szkole coś do powiedzenia, czy jest w niej miejsce na zaprezentowanie swoich przekonań, ulubionych książek, piosenek, autorów itp.

 

Cytuję fragment artykułu: „Nie uczymy czytania sztuki, tak jak nie uczymy czytania i interpretowania świata, jedynie dostarczamy wiedzy z tzw. kompetencji kluczowych”. Dlaczego tak jest?

– System edukacji nie pozwala uczniom i nauczycielom rozwinąć skrzydeł. Jest jakiś kanon, reguły, do których wszyscy muszą się bezwzględnie dostosować. W ankietach nauczyciele zwracają uwagę, że w ogóle nie mówi się już o edukacji poprzez spotkanie różnych ludzi z różnych środowisk, liczą się statystyki, rankingi, osiągnięcia. Nacisk na egzaminy i kompetencje, w jakie mają zostać wyposażeni uczniowie, by zdać maturę, powoduje, że ten punkt ciężkości w coraz mniejszym stopniu przekłada się na to, co kształtuje człowieka, stwarza mu szansę na rozszerzanie potencjału. Stąd takie, a nie inne wpisy w ankietach.

(...)

Całą rozmowę przeczytasz w Głosie nr 6/2019 i w e-wydaniu