(6.02) Jaką podwyżkę według Zalewskiej otrzymają nauczyciele? ZNP prostuje słowa szefowej MEN

 

Związek Nauczycielstwa Polskiego chce sprostowania nieprawdziwych informacji przekazanych przez szefową MEN Annę Zalewską na antenie Programu 3 Polskiego Radia, jakoby nauczyciele otrzymali w tym roku 16,1 proc. podwyżki

 

Chodzi o wypowiedź Zalewskiej 24 stycznia br. w audycji "Puls Trójki", w czasie której minister edukacji podała nieprawdziwe informacje, w myśl których:
* dwie podwyżki wynagrodzeń nauczycieli w 2019 r. to 16,1 proc. czyli 500 zł w minimalnym wynagrodzeniu nauczycieli dyplomowanych,
* minimalne wynagrodzenie nauczycieli dyplomowanych stanowi 61 proc. pensji tych nauczycieli.

 

"To nieprawda, gdyż:
* MEN planuje wzrost wynagrodzeń nauczycieli w 2019 r. nie o 16,1 proc., a 2 razy po 5 proc.
* wynagrodzenie zasadnicze określane przez min. Zalewską minimalnym stanowi nie 61 proc., a ok. 80 proc. pensji nauczycieli dyplomowanych i ma wzrosnąć w 2019 r. nie o 500 zł, a o 340 zł"
- czytamy w sprostowaniu.

 

Analogiczne sprostowania ZNP wystosował także do redaktor naczelnej Programu 1 Polskiego Radia, a w najbliższym czasie do redaktora naczelnego TVP INFO. Rzecz dotyczy podobnych wypowiedzi szefowej MEN w mediach publicznych.

 

To kolejny przypadek, gdy ZNP jest zmuszony prostować informacje podawane przez minister Zalewską. 23 stycznia br. Ministerstwo Edukacji Narodowej opublikowało na swoim profilu na Facebooku wpis dotyczący nauczycielskich podwyżek.  "Nauczyciele szybciej dostaną zapowiadane przez MEN podwyżki" - obwieściło ministerstwo edukacji. "Ich pensje już od września wzrosną o 16,1 proc.". W rzeczywistości - według ówczesnej propozycji MEN - pensje nauczycieli miały wzrosnąć o 16,1 proc., ale w odniesieniu do marca 2018 r. Czyli okresu jeszcze sprzed dwóch poprzednich podwyżek!

 

Kilka dni temu Związek zażądał natomiast sprostowania przez MEN komunikatu z 31 stycznia br., w którym znalazło się stwierdzenie o przełomie w rozmowach między MEN a związkami zawodowymi Tego dnia w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" odbyła się kolejna tura rozmów między MEN a nauczycielskimi związkami zawodowymi. Negocjacje niestety zakończyły się fiaskiem - minister edukacji nie zaproponowała związkom żadnych przełomowych propozycji, lecz jedynie powtórzyła składane wcześniej deklaracje.

 

Według ZNP, przebieg rozmów w CPS "Dialog" "w żaden sposób nie uprawnia Ministerstwa Edukacji Narodowej do zawarcia w treści powyższego komunikatu prasowego informacji o przełomie w rozmowach". Związek przypomniał, że w czasie rozmów "nie nastąpiło (...) zbliżenie stanowisk w kwestii wysokości wzrostu wynagrodzeń nauczycieli. W związku z tym nieprawdziwe, a tym samym dezinformujące opinię publiczną, jest stwierdzenie zawarte w komunikacje MEN o przełomie w rozmowach".

 

ZNP poinformował, co tak naprawdę wydarzyło się 31 stycznia w "Dialogu": "Strona rządowa po raz kolejny nie przedstawiła żadnej nowej propozycji wzrostu wynagrodzenia nauczycieli od 1 stycznia 2019 r. ponad kwotę ujętą w rozporządzeniu płacowym (tj. od 120 do 166 złotych). Przedstawiła natomiast propozycję przesunięcia wzrostu wynagrodzeń z 1 stycznia 2020 r. na 1 września 2019 r. o 5 proc., bez jakichkolwiek gwarancji zabezpieczenia środków finansowych na ten cel w budżecie państwa. Związek Nauczycielstwa Polskiego kolejny raz powtórzył swoje żądanie wzrostu wynagrodzeń nauczycieli od 1 stycznia 2019 r. o 1000 złotych, domagając się jednocześnie rozmów z premierem Mateuszem Morawieckim. Minister Anna Zalewska nie spełniła postulatu ZNP".

 

Według szefowej MEN, przełom nastąpił, ponieważ ona tak właśnie uważa. - Przełom został ogłoszony dlatego, że on po prostu nastąpił - tak Anna Zalewska odniosła się do sprawy we wtorek 5 lutego. - Mamy gwarancje finansowe nie tylko przyspieszenia podwyżek. Od września 2019 r. będą dwie podwyżki. W związku z tym w czasie 17 miesięcy 500 zł w minimalnym wynagrodzeniu, co przełoży się na średnią 800 i 1000 zł. Ale to nawet nie jest w pół drogi, bo negocjacje i kompromis między nami polega, to jest kilka kroków dalej w stronę polskiego rządu i gwarancje pani minister finansów. Setki milionów złotych przeznaczamy na to, co stanowi o jakości szkoły: wszystkie zajęcia dodatkowe, szczególnie dla dzieci uzdolnionych, płatne. Tak, żeby zapomnieć o godzinach karcianych i pokarcianych, które, przypominam, zlikwidowaliśmy. Jednocześnie 200, 400, 500 zł na poszczególnych stopniach awansu comiesięcznego stałego dodatku nieuzależnionego od samorzadu za wyróżniającą pracę i 1000 zł na start dla nauczyciela stażysty  - orzekła minister edukacji.

 

(PS, GN)