Felieton. Uczniowie pytają

 

Kiedy młodzież zapytała, czy będę strajkował w czasie egzaminów, odpowiedziałem, że zrobię to, co wszyscy pracownicy. Cała klasa w ryk. Musiałbym się podzielić na 100 kawałków. Każdy nauczyciel ma bowiem inny stosunek do strajku. A mnie się wydawało, że wreszcie będziemy jednomyślni

 

Skąd ja to znam? Gdy uczeń zapytał, czy może do toalety, usłyszał, że ma pełne prawo zaspokajać swoje potrzeby fizjologiczne. Nie potrzebuje pytać. Kiedy więc na innej lekcji wyszedł bez pytania, został upomniany wpisem do dziennika, że opuścił salę bez zgody nauczyciela. Musiałem zająć się tym problemem i wytłumaczyć młodzieńcowi, że co wolno u jednego nauczyciela, to jest surowo zabronione u innego. A wychowawca stosuje się do zasady złotego środka, dlatego jest za, a nawet przeciw.

Trzeba nie lada inteligencji, aby nie popaść w konflikty w szkole. Wiedzą o tym starsi uczniowie, świadomi są rodzice, wie dyrekcja, że jesteśmy podzieleni jak salami w plasterkach. Zgoda to rzadkość.

 

 

(...)

 

Dariusz Chętkowski

 

 

Więcej - tylko w Głosie (nr 5, e-wydanie)