Pełnym głosem. Marszałek dał przykład

 

100 lat temu odradzająca się po ponad wieku niewoli Polska zadbała o nauczycieli. Na tyle, na ile było to możliwe w skrajnie trudnych realiach odbudowy niepodległego państwa. Ale pedagodzy spotykali się ze zrozumieniem rządzących. Inaczej niż dziś, gdy słyszą wymówki w rodzaju „za mało pracujecie” albo są zwodzeni deklaracjami bez pokrycia.

 

1 stycznia 1919 r. zaczął obowiązywać Dekret tymczasowy o stabilizacji i wynagrodzeniu nauczycieli szkół powszechnych. Dekret podpisali 18 grudnia 1918 r. Naczelnik Państwa Józef Piłsudski, premier Jędrzej Moraczewski i minister oświecenia publicznego Ksawery Prauss. Był to siłą rzeczy akt prowizoryczny i tymczasowy, ale ujmujące jest to, że nauczyciele byli jedną z pierwszych grup zawodowych, których status władze młodego państwa postanowiły uregulować i ująć w ramy prawne. Politycy sygnujący ten dekret rozumieli rolę nauczycielstwa w procesie odrodzenia Polski, sprawnie działająca oświata była dla nich fundamentem silnego państwa. Józef Piłsudski jeszcze jako walczący z zaborcami konspirator dostrzegł siłę ruchu nauczycielskiego i wiedział, że pedagodzy są tymi, którzy zaniosą idee niepodległościowe pod strzechy. Po latach Marszałek dziękował nauczycielom za zasługi w odrodzeniu polskiego ducha, a Związek Polskiego Nauczycielstwa Szkół Początkowych (poprzednik ZNP) przyjął go w poczet członków honorowych.

 

 

(...)

 

Jakub Rzekanowski

 

Cały komentarz - GN nr 5 (e-wydanie)