Strajk. Jak to się robi?

Z Grzegorzem Gruchlikiem, wiceprezesem ZG ZNP, rozmawia Piotr Skura

 

Po fiasku rozmów płacowych nauczycielskich związków z MEN 10 stycznia br. wielu nauczycieli na portalach społecznościowych opowiedziało się za natychmiastowym strajkiem w oświacie. Wyjaśnijmy, dlaczego ZNP wszczął spór zbiorowy, a nie ogłosił od razu strajku…

– Ponieważ takie wymagania stawia nam prawo.

 

Czyli ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, o której istnieniu nie wszyscy wiedzą…

– Tak. Ustawa nakładana wszystkie związki zawodowe funkcjonujące w każdej branży, w tym również w oświacie, obowiązek takiego, a nie innego działania. Aby doprowadzić do akcji strajkowej  zgodnej z prawem i nienaruszającej żadnej relacji między pracodawcą a pracownikiem, musimy całą akcję przeprowadzić w odpowiednim trybie.

 

Bo nielegalny strajk grozi odpowiedzialnością karną i konsekwencjami finansowymi?

– Tak. Za nielegalny strajk konsekwencje ponosiliby członkowie zakładowych organizacji związkowych, i to nie tylko organizatorzy strajku, ale nawet „szeregowi” członkowie, gdyby wiedzieli o nieprawidłowościach w organizacji akcji strajkowej.

 

ZNP ogłosił więc spór zbiorowy. Co dalej?

– W ramach procedury sporu zbiorowego do 8 lutego br. ogniwa Związku muszą przekazać do pracodawców pisma z naszym żądaniami. Nasze żądanie dotyczy wzrostu wynagrodzeń zasadniczych dla wszystkich pracowników oświaty o 1 tys. zł.

(...)

Całą rozmowę przeczytasz w Głosie nr 4/2019 i w e-wydaniu