(11.01) ZUS w Krakowie tropi nauczycieli na L-4

 

Oddział krakowski Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zażądał od dyrektorów szkół przekazania informacji o kontrolach nauczycielskich zwolnień chorobowych

 

Dyrektorzy krakowskich placówek oświatowych otrzymali z ZUS pisma dotyczące "kontroli prawidłowości wykorzystywania zwolnień lekarskich od pracy". Urzędnicy podkreślili w nim, że kontrole te są "jednym z działań, które mają na celu zapobieganie nieuzasadnionej absencji, która skutkuje wypłatą świadczeń zarówno ze środków pracodawców jak i Funduszu Ubezpieczeń Społecznych". Sama kontrola zaś ma na celu "sprawdzenie, czy pracownik prawidłowo wykorzystuje okres przeznaczony na leczenie i odzyskanie zdolności do pracy, czy nie wykonuje czynności mogących przedłużyć okres niezdolności do pracy oraz czy nie wykonuje pracy zarobkowej".

 

"Nieuzasadniona absencja nie pozostaje przecież także bez wpływu na organizację pracy i wyniki ekonomiczne pracodawców. Z tych względów ważne jest podejmowanie wspólnych działań zapobiegających nieprawidłowościom" - pouczył dyrektorów ZUS. I przypomniał, że "ustawowy obowiązek kontroli prawidłowości wykorzystywania zwolnień lekarskich od pracy jest nałożony także na płatników składek, którzy ustalają prawo do zasiłków i je wypłacają". Czyli do przedszkoli, szkół i placówek oświatowych.

 

"W celu analizy działań podejmowanych w tym zakresie prosimy Państwa o przekazywanie do naszej jednostki ZUS informacji o przeprowadzonych kontrolach w okresach, za które wypłacają Państwo swoim pracownikom zasiłek chorobowy, zasiłek opiekuńczy lub świadczenie rehabilitacyjne" - poinstruował dyrektorów ZUS. W takiej informacji mają się znaleźć m.in. dane pracownika poddanego kontroli, informacje o wystawionym mu zaświadczeniu lekarskim oraz wyniki kontroli.

 

Inicjatywa ZUS zbiegła się z protestem, jaki przelewa się przez szkoły i przedszkola w całej Polsce od połowy grudnia ub.r. i polega na korzystaniu przez nauczycieli ze zwolnień lekarskich. W efekcie wiele szkół, przedszkoli i placówek oświatowych w całym kraju musiało ograniczyć lub zawiesić działalność. Nauczyciele - zwolennicy tej formy protestu nie ukrywali, że wzięli przykład z niedawnego strajku policjantów, którzy korzystając na masową skalę ze zwolnień lekarskich wymusili tuż przed świętem 11 listopada podwyżki oraz ustępstwa ze strony Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Na początku grudnia ub.r. rozpoczął się natomiast protest pracowników administracji w sądach. W efekcie, w całej Polsce sądy zostały sparaliżowane. I tutaj Ministerstwo Sprawiedliwości musiało przystąpić do rozmów z pracownikami sądów. "Żądamy 1000 zł podwyżki od 1.02.2019 r. Jeżeli rząd nas nie wysłucha, akcję powtarzamy po Nowym Roku. Mamy dość niskich zarobków i coraz trudniejszych warunków pracy" - można było przeczytać w apelu, który błyskawicznie - udostępniany przez kolejnych użytkowników FB - rozlał się w środowisku.

 

(PS, GN)