Felieton: Tytuły zamiast pieniędzy

Podwyżek w oświacie nie ma, bieda piszczy, pensja nie wystarcza do pierwszego. Zamiast godziwej zapłaty dostajemy coraz wymyślniejsze tytuły: liderów, coachów, gwiazd oświaty, dyplomowanych książąt spod tablicy – i czegóż tam jeszcze? Edukacja parodiuje wielki biznes, arystokrację, wyższe sfery.

 

Jesteśmy wynagradzani modnymi słowami, wyłącznie pozorami. Zamiast pieniędzy daje nam się kawałek splendoru i szczyptę prestiżu. Półdupkiem siadamy na fotelach prezesów, ocieramy się o królewskie trony, gwiazdorzymy. Na co nam – powołanym i wybranym – wyższe pensje? W hipermarkecie trzeba się nieźle naszukać, napytać i nabłądzić, aby znaleźć zwykłe szare mydło, kostkę bez żadnych dodatków uszlachetniających. Podobnie w szkole trudno trafić na nietytularnego nauczyciela, szeregowego belfra po prostu. Pracują sami wielcy: dyrektorzy, prezesi, kierownicy, liderzy, przewodniczący – naczelni, główni bądź ich zastępcy. Dają nam wciąż nowe funkcje, mianują, awansują, to każdy bierze, mimo że za tym splendorem nie idą żadne pieniądze.

(...)

Dariusz Chętkowski

Cały tekst przeczytasz w Głosie nr 1-2/2019 i w e-wydaniu