(7.01) MEN zaprasza do "Dialogu", ale rozmowy przekłada na czwartek

 

Podwyższenie kwoty bazowej, na podstawie której oblicza się nauczycielskie wynagrodzenie, o 1000 zł – to postulat ZNP w negocjacjach płacowych z ministerstwem edukacji.

 

"Związek Nauczycielstwa Polskiego domaga się wzrostu kwoty bazowej o 1000 złotych, co oznacza, że od 1 stycznia 2019 roku kwota ta powinna wynosić 3900 złotych" - czytamy w liście, jakie ZNP przekazał w dziś minister edukacji Annie Zalewskiej. Tego dnia szefowa MEN zaprosiła oświatowe związki zawodowe na "spotkanie konsultacyjne" w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" dotyczące projektu rozporządzenia płacowego.

 

Zgodnie z projektem w 2019 r. nauczycielskie wynagrodzenie zasadnicze miałoby wzrosnąć w przypadku stażysty o 121 zł, kontraktowego - 124 zł, mianowanego - 141 zł, a dyplomowanego - 166 zł. Według ZNP, stawki te są nie do zaakceptowania. "Związek Nauczycielstwa Polskiego odrzuca proponowany wzrost wynagrodzeń dla nauczycieli w roku 2019" - podkreślono w liście.

 

Propozycja Związku (tj. wzrost kwoty bazowej o 1000 zł) natomiast oznaczałaby, że wynagrodzenia nauczycieli poszłyby w górę od 691 do 1139 zł. ZNP zdecydował się tak sformułować swój postulat, ponieważ zwiększenie kwoty bazowej (zapisanej w ustawie budżetowej, nad którą pracuje obecnie Sejm), nie wymaga zmian w innych ustawach. A to oznacza, że nowe stawki można wprowadzić szybko, praktycznie od ręki. - Mamy czas na uchwalenie budżetu. Mamy o czym rozmawiać. Jesteśmy przekonani, że ze strony rządu i Anny Zalewskiej powinna się pojawić wola polityczna. Jesteśmy otwarci na rozmowę - zapewnił prezes ZNP Sławomir Broniarz.

 

W poniedziałej 7 stycznia do żadnych konkretnych ustaleń z Anną Zalewską nie doszło. Szefowa MEN, jak wiele razy dotąd, długo wymieniała rzeczy, które uznaje za swoje sukcesy w ciągu trzech lat na funkcji ministra edukacji. Oświadczyła też, że w projekcie rozporządzenia "tak ustaliła tabelę wynagrodzeń, by nie było wstydu" i najniższe stawki wynagrodzenia nauczycieli podniosła do... poziomu minimalnego wynagrodzenia za pracę, czyli 2250 zł. Przedstawiciele ZNP uznali, że Anna Zalewska nie tylko nie ma czym się tu chwalić, to jeszcze podała nieprawdę, ponieważ zgodnie z projektem rozporządzenia stażyści z tytułem zawodowym licencjata, ale bez przygotowania pedagogicznego zarabiać będą 2230 zł, czyli poniżej wynagrodzenia minimalnego.

 

Po raz kolejny prezes ZNP zaapelował do premiera Mateusza Morawieckiego o "osobiste zaangażowanie" w rozwiązanie problemu niskich zarobków w oświacie. ZNP zaprosił szefa rządu na posiedzenie poniedziałkowego Prezydium ZG ZNP, ale premier Morawiecki nie skorzystał z tej okazji do spotkania z przedstawicielami nauczycieli.

 

Na czwartek 10 stycznia ZNP zapowiedział już posiedzenie Zarządu Głównego. Tego samego dnia Anna Zalewska zwołała kolejne spotkanie w centrum "Dialog". Szefowa MEN - jak zapowiedziała - ma złożyć dodatkowe propozycje dotyczące nauczycielskich wynagrodzeń. Nie chciała jednak podać szczegółów.

 

Sławomir Broniarz zagroził natomiast, że jeśli Anna Zalewska nie zmieni swojej postawy i nie przystąpi do prawdziwych i konstruktywnych rozmów na temat wynagrodzeń, to "na 99 procent w oświacie dojdzie do protestów". - Skala emocji, która narosław w środowisku nauczycieli i pracowników oświaty, jest taka, że musi w pewnym momencie znaleźć ujście w postaci dramatycznej decyzji o przeprowadzeniu akcji strajkowej - stwierdził Sławomir Broniarz.

 

(PS, GN)