(4.01) Piątek - kolejny dzień akcji "dbam o zdrowie"

 

Dziesiątki przedszkoli, szkół i placówek oświatowych nie pracowało w piątek z powodu braku nauczycieli. To kolejny dzień akcji "dbam o zdrowie"

 

Tylko w województwie łódzkim 28 placówek oświatowych zaniechało działalności z powodu braku nauczycieli, którzy trafili na zwolnienia chorobowe. Najwięcej, bo 14 przedszkoli, szkół i placówek, przestało pracować w Łodzi. W podłódzkim Ozorkowie w akcji "dbam o zdrowie" wzięło udział aż 6 placówek, w tym cztery przedszkola, jedna szkoła podstawowa i zespół szkół specjalnych. W części placówek na zwolnieniu znalazło się 100 proc. nauczycieli. W Kutnie na chorobowe poszło 174 nauczycieli, co dotknąło aż 12 placówek oświatowych.

 

Akcja trwa także w innych województwach. W warmińsko-mazurskim tylko w Morągu na zwolnieniach lekarskich przebywa 214 osób. W jednej z dużych szkół do pracy stawił się tylko dyrektor, jego zastępca i kierownik świetlicy. W Nidzicy na zwolnieniach znajduje się 135 nauczycieli, nie pracują dwa przedszkola, ale także w większości innych placówek duża część nauczycieli jest na L-4. Szkoły i przedszkola musiały zwinąć lub ograniczyć działalność także m.in. w Olsztynie, Iławie i Olsztynku.

 

W Poznaniu protest kontynuują nauczyciele Liceum Ogólnokształcącego im. św. Marii Magdaleny, którzy zrezygnowali wczoraj z przeprowadzenia próbnego egzaminu maturalnego. Podczas spotkania z uczniami ich profesorowie wyjaśnili motywy takiej decyzji. Z próbnej matury zrezygnowano też w I LO im. Karola Marcinkowskiego.

 

To ciąg dalszy protestu, jaki przelewa się przez szkoły i przedszkola w całej Polsce od połowy grudnia ub.r. Tylko we Wrocławiu 17 grudnia ub.r. trzeba było zamknąć 12 przedszkoli, a w 13 innych stworzyć grupy łączone. Nauczyciele - zwolennicy tej formy protestu nie ukrywali, że wzięli przykład z niedawnego strajku policjantów, którzy korzystając na masową skalę ze zwolnień lekarskich wymusili tuż przed świętem 11 listopada podwyżki oraz ustępstwa ze strony Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Na początku grudnia ub.r. rozpoczął się natomiast protest pracowników administracji w sądach. W efekcie, w całej Polsce sądy zostały sparaliżowane. I tutaj Ministerstwo Sprawiedliwości musiało przystąpić do rozmów z pracownikami sądów. "Żądamy 1000 zł podwyżki od 1.02.2019 r. Jeżeli rząd nas nie wysłucha, akcję powtarzamy po Nowym Roku. Mamy dość niskich zarobków i coraz trudniejszych warunków pracy" - można było przeczytać w apelu, który błyskawicznie - udostępniany przez kolejnych użytkowników FB - rozlał się w środowisku.

 

Przy okazji tego protestu ZNP przypomniał, że walczy o wyższe wynagrodzenia i podwyżki na poziomie 1000 zł na etat. Związek poparł spontaniczny protest nauczycieli, choć zastrzegł, że ZNP nie jest jego organizatorem ani koordynatorem. 18 grudnia ub.r. ZNP rozpoczął też ogólnopolską akcję protestacyjną pracowników oświaty.

 

(PS, GN)