(3.10) System oceniania do zmiany?

 

Protesty nauczycieli zaczynają przynosić rezultaty - Anna Zalewska zapowiedziała możliwość wprowadzenia kolejnych zmian w nowym systemie oceniania. Pierwszą rewizję swoich pomysłów szefowa MEN zaprezentowała we wtorek w Sejmie

 

- Bardzo często podkreślamy, że edukacja, szczególnie edukacja branżowa, techniczna, jest wpisana do strategii odpowiedzialnego rozwoju. Pracodawcy jednoznacznie wskazywali, że sytuacja w szkole branżowej i technicznej musi się zmienić, że ma ona być na odpowiednio wysokim poziomie, ale przede wszystkim ma odpowiadać gospodarce, odpowiadać na potrzeby rzeczywistości - tak uzasadniała Anna Zalewska na forum Sejmu 245-stronnicowy projekt nowelizacji Prawa oświatowego i szeregu innych ustaw, w tym Karty Nauczyciela.

 

Większa część projektu dotyczy właśnie zmian w systemie szkolnictwa branżowego. Według szefowej MEN, zmiany w prawie mają pomóc szkołom bardziej elastycznie reagować na wymogi lokalnego rynku pracy. - Jednocześnie zmodyfikujemy zasady dotyczące uruchamiania kształcenia w zawodzie, warunek zasięgania wyłącznie opinii wojewódzkiej rady rynku pracy o zasadności kształcenia w danym zawodzie, wydawanej zgodnie z potrzebami rynku na 5 lat, z uwzględnieniem prognozy ministerstwa edukacji. Wzmacniamy współpracę szkół z pracodawcami właściwymi dla zawodu poprzez obowiązek zawierania umowy lub porozumienia przed rozpoczęciem kształcenia w danym zawodzie. Wreszcie, wprowadzamy możliwość uzyskiwania w szkołach zawodowych umiejętności dodatkowych - przekonywała Anna Zalewska.

 

Jeden z punktów nowelizacji zakłada wprowadzenie obowiązkowych szkoleń branżowych dla nauczycieli zawodu. - To będzie 40 godzin w ciągu 3 lat - stwierdziła szefowa MEN.

 

- Umożliwiamy uczniom technikum i branżowej szkoły I stopnia podjęcie stażu u pracodawcy na podstawie umowy z pracodawcą, wliczanego do okresu zatrudnienia. Podnosimy minimalne wynagrodzenie uczniów młodocianych, pracowników, finansowane z Funduszu Pracy, w przypadku którego stawki procentowe obowiązują niezmiennie od 1996 r. Podwyższamy kwoty dofinansowania pracodawcom kosztów kształcenia młodocianego kształcącego się w zawodzie deficytowym na podstawie prognozy MEN. Wprowadzamy preferencje podatkowe dla pracodawców przekazujących darowizny publicznym szkołom prowadzącym kształcenie zawodowe. I wreszcie, wprowadzamy zmiany w zakresie prowadzenia wydzielonych rachunków przez szkoły prowadzące kształcenie w zawodach - wymieniała minister edukacji.

 

Skierowany przez rząd do Sejmu projekt nowelizacji Prawa oświatowego dotyczy jednak także szeregu innych kwestii, w tym nowego systemu oceniania, który wszedł w życie 1 września br. Anna Zalewska podtrzymała propozycję wydłużenia obowiązku oceniania nauczyciela z 3 do 5 lat od dnia uzyskania stopnia nauczyciela kontraktowego, mianowanego i  dyplomowanego. Teoretycznie to przepis korzystny dla nauczycieli, ponieważ odsuwa o dwa lata perspektywę poddania się ocenie według nowych zasad, zgodnie z regulaminami oceniania ogłoszonymi przez dyrektorów przedszkoli, szkół i placówek oświatowych na podstawie ministerialnego rozporządzenia. W praktyce jednak nauczyciele dyplomowani, którzy liczą na dodatek "500+" dla wyróżniających, będą musieli na własny wniosek wystąpić o wcześniejsza ocenę już po trzech latach. A potem - po kolejnych trzech latach, ponieważ dodatek ma zostać przyznany właśnie na okres 3 lat.

 

Co ważne, w czasie prezentacji projektu w Sejmie szefowa MEN nie wykluczyła kolejnych zmian w systemie oceniania. - Będziemy mieć okazję po tym roku to podsumować. Jeżeli okaże się, że należy coś zmienić, z przyjemnością to zrobimy - oświadczyła. Czy to oznacza, że nowy system oceniania wkrótce zostanie całkowicie zrewidowany? O tym przekonamy się już niedługo. Nowy system oceniania spotkał się z oporem ze strony nauczycieli. Odwołania dopiero co wprowadzonych zmian domagali się nauczyciele i związkowcy z ZNP m.in. podczas ostatniej manifestacji w Warszawie 22 września br.

 

Według Elżbiety Gapińskiej, posłanki PO, ustawa w rzeczywistości niewiele zmienia w sposobie funkcjonowania szkolnictwa zawodowego i w dużej mierze bazuje na rozwiązaniach przyjętych przez poprzedniczki Anny Zalewskiej w MEN. - Państwo niczego nowego nie wprowadziliście. Państwa nowelizacja nie jest niczym nowym, no może poza nazewnictwem - przekonywała Gapińska. Jej zdaniem, w ustawie chodzi głównie o to, by stwierdzenia w rodzaju "kształcenie zawodowe" czy "szkolnictwo zawodowe" zastąpić pojęciem "szkolnictwo branżowe". - Zmiana ta wprowadza tylko zamieszanie terminologiczne, jest jedynie zabiegiem PR-owskim - podsumowała posłanka Platformy.

 

- Koło ratunkowe rzucone, bo łajba tonie. Tak w skrócie można określić to, co ma miejsce przy okazji tej jakże ważnej ustawy - oświadczył Krystian Jarubas (PSL). - Nowelizacja Prawa oświatowego w tym samym czasie, kiedy zajmujemy się wotum nieufności wobec minister edukacji? Przecież to są kpiny. Kilkaset stron ustawy wrzuconych na chybcika? Po co? Żeby odwrócić uwagę od niekompetencji pani minister? Przecież tego kitu nikt nie kupi. W ustawie czytamy piękne hasła: samorządy dostaną więcej pieniędzy na edukację, więcej pieniędzy popłynie też do zawodów o szczególnym znaczeniu dla kultury i dziedzictwa narodowego. Wykaz tych zawodów będzie ustalany przez ministra edukacji narodowej w porozumieniu z ministrem kultury i dziedzictwa narodowego w obwieszczeniu. Cudo po prostu. Ale jeśli zestawimy to z tym, jak PiS niszczy samorządność w Polsce, to nikt normalny w to nie uwierzy - dodał.

 

Jego zdaniem, posłowie PiS są niewiarygodni w próbach reaktywacji szkolnictwa zawodowego, ponieważ w poprzednich latach przyłożyli rekę do demontażu szkół zawodowych w Polsce. - To wszystko jest słowiczym dźwiękiem, ale wydawanym przez lisa, liska-chytruska do tego, bo jak spojrzymy na to, ile zarabiają nauczyciele, to aż się chce powiedzieć: Nie ma żadnej dobrej zmiany. Dobrą zmianę odczuli może działacze PiS-u, którzy dostali ciepłe posadki w spółkach Skarbu Państwa, ale nauczyciele, szanowni państwo, na pewno nie - podkreślił Jarubas. - To może być taki zonk, taka lipa, jak było w przypadku darmowych leków dla seniorów. Nie można robić sobie żartów z tak poważnej sprawy jak edukacja, a obecnie rządzący robią to notorycznie - dodał.

 

- Problemem jest brak dostępności nauczycieli zawodów. Rzeczywiście bardzo często pokazujemy przykłady, że szkoły – czy zawodowe, czy jak w przyszłości branżowe – mają problem z nauczycielami zawodu, szczególnie w sytuacji, w której jest niskie bezrobocie i nauczyciele mogą szukać pracy poza rynkiem edukacyjnym. Oczywiście nad tą ustawą trzeba pracować. Włączymy się również w te prace. Myślę, że komisja jest dobrym miejscem do tego, żebyśmy mogli spokojnie popracować nad wszystkimi rozwiązaniami, które ona przedstawia - przekonywała Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej.

 

Także klub Kukiz'15 zadeklarował udział w pracach nad ostatecznym kształtem ustawy.

 

(PS, GN)