Rozmowa: Robimy, co możemy

Z Joanną Żebrowską, dyrektorem Zespołu Szkół nr 7 (dawnego Technikum Przemysłu Browarniczego) w Tychach, rozmawia Katarzyna Piotrowiak

 

Nabór na nowy rok szkolny 2018/2019 zalicza Pani do udanych?

– Chcielibyśmy, żeby był lepszy. To pierwszy rok, kiedy nabór nie jest taki, jakiego byśmy się spodziewali – spadł o ok. 30 proc. W poprzednim roku otworzyliśmy jeden oddział w branżowej szkole w zawodach cukiernik i kucharz oraz dwa oddziały w technikum w zawodach technik żywienia i usług gastronomicznych, a także technik hotelarstwa. Wygląda na to, że od nowego roku szkolnego klasy będą mniej liczne, oczywiście pod warunkiem, że dojdziemy do porozumienia z samorządem, czyli naszym organem prowadzącym. Chcę zaznaczyć, że uczymy w zawodach żywieniowych, które cieszą się mniejszym zainteresowaniem niż kierunki związane z przemysłem.

 

Na stronie internetowej Pani szkoły można przeczytać, że na absolwentów czeka jednak praca. I to nie tylko w Polsce, ale również w krajach Unii Europejskiej.

– Zapotrzebowanie na te zawody jest bardzo duże, jednak młodzież się do nich nie garnie. Z moich obserwacji wynika, że ogromny wpływ na ich wybory ma charakter pracy – są to zawody usługowe, które wymagają sporego zaangażowania, także w dni dla innych wolne od pracy. Kucharze przecież pracują, kiedy większość ludzi odpoczywa. Oczywiście inna sprawa wpływająca na nabór to niż demograficzny. Kiedy w 2007 r. zaczynałam pracę jako dyrektor tej szkoły, miałam ponad 600 uczniów, obecnie jest połowa z tego.

(...)

Całą rozmowę przeczytasz w Głosie nr 27-28/2018 i w e-wydaniu