Moim zdaniem: Różdżka dla dyrektorów

Nie tylko młodzież buja w obłokach, także dyrektorzy żyją w świecie fikcji. Jednych i drugich łączy to, że jak nie dają rady, to szukają czarodziejskiej różdżki i lekceważą najbliższych. Trzeba znaleźć cudotwórcę. Dla nastolatków będzie to popularny youtuber, który posiada magiczne zdolności, a dla szefów firma edukacyjna, która w okamgnieniu, choć za grube pieniądze, zmieni szkołę na zreformowaną.

 

Tutaj muszę zrobić dygresję, ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwo, że ten tekst czyta moja przełożona albo jej koleżanka, co na jedno wychodzi. Mogłaby uznać, że rozpisuję się o niej, stawiam w złym świetle szkołę, dzieci oraz samą dyrekcję. Innymi słowy, sam się pcham na gilotynę i proszę o pociągnięcie za sznurek. Przepraszam, ale ja mam większe ambicje niż kopanie pod kimś dołków. Życie też mi jeszcze miłe, żona luba, własna córka kochana, a pies słodki. Nie zamierzam tego stracić z powodu braku rozsądku.

(...)

Dariusz Chętkowski

Cały tekst przeczytasz w Głosie nr 27-28/2018 i w e-wydaniu