Felieton: Nagrody tylko dla wszystkich

Na zakończenie roku szkolnego mieliśmy niezłą awanturę. Otóż uczniowie i rodzice, a nawet niezidentyfikowani osobnicy, domagali się wyróżnień i nagród dla wszystkich. Mieli otrzymać je bowiem – jak tradycja każe – tylko najwybitniejsi

 

Daliśmy się totalnie zaskoczyć, chociaż podczas szkoleń uprzedzano nas, że powinniśmy być czuli na zmiany pokoleniowe. To już nie ta sama młodzież. Także rodzice nie tacy jak dawniej. Idzie nowe, chociaż nikt jeszcze nie wie, co to dokładnie jest. Kazano nam tylko czuwać. Nie znacie dnia i godziny. Przyjdzie niczym złodziej i zrujnuje wszystko, co do tej pory osiągnęliście. Stare się kończy.

 

Niestety, nauka poszła w las. Teoretycznie byliśmy przygotowani do pracy z nowym gatunkiem ucznia, co potwierdzały stosowne certyfikaty. Praktyki jednak nie mieliśmy żadnej. Kiedy więc padły pierwsze głosy, że z uroczystością zakończenia roku szkolnego jest coś nie tak, skoro nie nagradza się wszystkich, odpowiadaliśmy chórem, że tak było zawsze. Czy na galę dla liderów oświaty zaprasza się wszystkich nauczycieli? A skąd! Idą wyłącznie najlepsi, nagrody otrzymują jedynie zwycięzcy. Czy Oscar jest dla każdego aktora? Czy Nobel dla wszystkich bez wyjątku? Przecież każdy głupi wie, że nie.

(...)

Dariusz Chętkowski

Cały felieton przeczytasz w Głosie nr 27-28/2018 i w e-wydaniu