Wywiad: Trudny nie znaczy zły

Z Agnieszką Predygier, nauczycielem bibliotekarzem w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym w Malborku, rozmawia Halina Drachal

 

Właśnie wróciła Pani ze spływu kajakowego z chłopakami. Jak było?

– Świetnie, jak zwykle, gdy gdzieś razem wyjeżdżamy, a robimy to często. Tym razem wspólnie z kolegą nauczycielem biologii oraz WF-u i 10 wychowankami – tylu maksymalnie mogę zabrać – przez trzy dni obserwowaliśmy bobry i ptaki na spływie koło Starogardu w zrekonstruowanej osadzie słowiańskiej Owidz. Było trzy w jednym: historia, biologia i różne aktywności sportowe. To są trudne dzieciaki, ale z nimi można dużo zdziałać, czasami nawet góry przenosić. Bo trudny nie znaczy zły. Wczoraj po spływie kajakowym wszyscy byliśmy mocno zmęczeni, ale gdy wróciliśmy do ośrodka, najpierw zatroszczyli się o nas, wychowawców, proponując, że zaparzą nam kawę.

Często wyjeżdżam, bo to jest inny rodzaj pracy i to mnie nie męczy. System ławkowy w przypadku tych dzieci się nie sprawdza. Jako bibliotekarka mogę sobie pozwolić na to, by ich braki edukacyjne, np. z przyrody czy historii, wyrównywać przy okazji właśnie takich wycieczek. Znajomy przewodnik pokazuje nam miasto. Wybieram miejsce wyjazdu, piszę projekt, bo wszystko musi być zgodne z przepisami, i jedziemy lub idziemy

Czasem się zastanawiam, co działoby się w naszych placówkach oświatowych, gdyby nauczyciele przestali opracowywać i realizować takie projekty?

– Nie wiem, bo każde działanie wymaga wsparcia finansowego, nie sądzę, by ktoś chciał nas np. bezpłatnie przenocować, zapewnić nam wyżywienie. Dzięki projektom, które umożliwiają pozyskiwanie pieniędzy z jednostek samorządu terytorialnego czy innych instytucji, możemy więcej. MOW ma własny samochód na kilkanaście osób, więc przynajmniej koszty transportu są niższe.

(...)

Całą rozmowę przeczytasz w Głosie nr 21/2018 i w e-wydaniu