(11.05) Sejm zamknięty dla niektórych wycieczek. Parlament tylko dla wybranych?

 

W wyniku decyzji władz Sejmu, parlament mogą odwiedzać tylko niektóre wycieczki szkolne - skarżą się posłowie

 

- Sprawa jest kuriozalna, dotyczy dzieci i młodzieży. Chciałabym przytoczyć słowa ucznia, który powiedział: "Przyjechaliśmy do Sejmu uczyć się demokracji i praworządności, a potraktowano nas jak terrorystów". Wycieczkom odmawia się wstępu, dzieci nie mogą tu wejść, bo PiS boi sie pokazać, co się w Sejmie dzieje - oburzyła się podczas obrad Sejmu była minister edukacji Krystyna Szumilas (PO).

 

I zapytała prowadzącego obrady wicemarszałka Ryszarda Terleckiego (PiS): - Czy pan wie, ile kosztuje bilet do Warszawy np. z Knurowa, Rzeszowa czy Szczecina? Jak ma się czuć dziecko, ktore wie, że wejdzie do parlamentu, a potem nagle się dowiaduje, że jednak nie może się tu dostać? 17 maja nie wejdzie do Sejmu wycieczka z Knurowa-Szczygłowic, dziś nie weszła wycieczka z Rudy Śląskiej i z Gierałtowic. Wiele wycieczek pocałowało klamkę. Niektórzy jednak wchodzą do parlamentu. Poseł PiS wprowadził taką wycieczke. Na jakich zasadach wycieczki są wpuszczane do parlamentu? Dlaczego nie wpuszczacie wycieczek, które miały zaplanowane wejście?

 

Wicemarszałek Terlecki stwierdził jedynie, że w czasie obrad widział wycieczki odwiedzające galerię nad salą obrad. - Panie marszałku, rzeczywiście przychodzą tu dzieci ze szkół, tylko że to są dzieci ze szkół zaproszonych przez posłów PiS. Taką informację przekazali strażnicy - to były szkolne wycieczki zweryfikowane - stwierdził poseł Nowoczesnej Jerzy Meysztowicz. Poseł chciał się więc dowiedzieć, czym się różnią wycieczki "zweryfikowane" od "niezweryfikowanych". - Podzieliliście społeczeństwo, podzieliliście tę salę, teraz dzielicie dzieci. Czy wyście oszaleli w ogóle? Wy sobie zdajecie sprawę, co wy robicie? Stuknijcie się w te głowy wreszcie - mówił Meysztowicz. Terlecki zareagował na te słowa... odebraniem posłowi głosu i wyłączeniem mikrofonu.

 

Dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka zapewnił, że posłowie mogą korzystać ze specjalnego programu edukacyjnego. "Poseł Meysztowicz mija się z prawdą. Każdy poseł może raz w roku skorzystać z finansowanego przez Sejm programu edukacyjnego, w ramach którego odbywają się wizyty na Wiejskiej. Teraz także, mimo szczególnych okoliczności. Korzystają z niego parlamentarzyści różnych opcji" - napisał na jednym z portali społecznościowych. Nie odniósł się jednak do informacji o odwoływanych wejściach do Sejmu. Potem dodał jedynie: "Te wizyty, mimo szczególnych okoliczności, są realizowane bez przeszkód. Pozostałe chwilowo wstrzymano, o czym posłowie zostali poinformowani".

 

(PS, GN)