O „Aktywnej tablicy”, nowych trendach i technologiach w edukacji…

Polska nie jest w tyle

 

 Z Beatą Borysiewicz, wiceprezes zarządu firmy Mentor, rozmawia Anna Wojciechowska

 

Dobiega końca pierwszy etap kolejnego rozdania programu „Aktywna tablica”, w którym uczestniczy także Mentor. Ma więc Pani kontakt ze szkołami. Z czym były największe problemy w poprzedniej edycji?

– Pierwsze doświadczenia z „Aktywną tablicą” już za nami i za szkołami. Głównym problemem tamtej edycji był czas. Było go bardzo mało na przygotowanie się i profesjonalne zrealizowanie wszystkich działań, ponieważ pieniądze zaczęły się pojawiać w połowie października, a do połowy grudnia wszystko musiało być już zrealizowane. Przy takiej liczbie zamówień i tak krótkim czasie było to naprawdę duże wyzwanie. I z tym właśnie wiązały się największe problemy: logistyczne, terminowe i jakościowe. Staraliśmy się przygotować do tego jak najlepiej. Musieliśmy się nie tylko „zatowarować” z wyprzedzeniem, ale także zapewnić ludzi, którzy mieliby podłączyć sprzęt i zapewnić placówkom szkolenia. Ale docierają do nas informacje o nieprawidłowo zainstalowanych urządzeniach. To wynika właśnie z tempa prac i tego, że niektórzy posługiwali się przy montażu firmami z łapanki, czyli takimi, które miały wolne moce przerobowe, ale niekoniecznie doświadczenie przy tego typu instalacjach.

Mam nadzieję, że obecna edycja będzie stabilniejsza, bo mamy na to pół roku. Co jest istotne, szkoły będą miały także więcej czasu na wybór sprzętu. Mam nadzieję, że zanim podejmą decyzję, bardzo dobrze rozważą, nie tylko to, co jest im potrzebne, ale z jaką firmą nawiązać współpracę, bo od tego zależy, kto będzie się opiekował tymi urządzeniami.

 

 

(...)

 

Cała rozmowa - Głos Nauczycielski nr 14-15 (ewydanie)