Gdzie są nasze pieniądze? – pytają nauczyciele. I słusznie!

Miesiąc bez podwyżki

 

Choć Anna Zalewska obiecała nauczycielom podwyżkę od 1 kwietnia br., to rząd po cichu wprowadził mechanizm pozwalający opóźnić wypłatę dodatkowych pieniędzy o miesiąc – do 30 kwietnia

 

 

Gdzie jest moja podwyżka? – to pytanie zadawali sobie 1 kwietnia br. niemal wszyscy polscy nauczyciele. Nie bez powodu. Choć Anna Zalewska od miesięcy zapewniała, że podwyżka w nominalnej wysokości 5,35 proc. zostanie uruchomiona pierwszego dnia kwietnia, to w rzeczywistości mało który polski nauczyciel tego dnia miał obiecane pieniądze na koncie. Z informacji spływających do ZNP wynikało, że podwyżek nie wypłacono m.in. w miejscowościach: Nysa, Biskupiec, Bydgoszcz, Konin, Warszawa, Toruń, Żnin, Lublin, Elbląg, Raszyn, Jaworzno, Kraków, Będzin, Sosnowiec, Łódź, Białystok, Szczecin, Siedlce, Wołomin, Kołobrzeg, Kłodzko, Tychy, Sanok. Gdyby jednak wbić szpilkę w każdą miejscowość, gdzie 1 kwietnia podwyżki nie było, to mapa Polski przypominałaby łóżko fakira.

 

Co się stało?

– Anna Zalewska spóźniła się z podpisaniem rozporządzenia płacowego, choć mówi o tym od kilku miesięcy! – przypomniał Sławomir Broniarz, prezes ZNP. – Co stało na przeszkodzie, by wcześniej podpisać rozporządzenie? Dlaczego minister Zalewska zwlekała z tym tak długo? Czym była zajęta? Nie dosyć, że podwyżki są żałosne, bo płace minimalne wzrosły od 95 do 168 zł brutto, to jeszcze nauczyciele nie otrzymali ich na czas! To wina Anny Zalewskiej, nie samorządów. To minister za długo zwlekała z podpisaniem rozporządzenia w sprawie podwyżek! – dodał.

 

 

(...)

Piotr Skura

 


Chcesz wiedzieć więcej? czytaj Głos! (nr 14-15, ewydanie)