(27.03) ZNP do premiera Morawieckiego: Annę Zalewską należy odwołać!

 

Związek Nauczycielstwa Polskiego zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o odwołanie Anny Zalewskiej z funkcji ministra edukacji narodowej. W apelu do szefa rządu zawarto 10 powodów do takiej decyzji

 

- ZG ZNP podjął jednogłośnie uchwałę o wystąpieniu do premiera Morawieckiego z wnioskiem o odwołanie Anny Zalewskiej z funkcji ministra edukacji narodowej - poinformował prezes ZNP Sławomir Broniarz. - Odwołanie Anny Zalewskiej jest niezbędne dla uspokojenia sytuacji w oświacie i zastopowania dalszej destrukcji polskiego systemu oświaty - dodał.

 

Według ZNP, Anna Zalewska powinna stracić stanowisko z powodu:
1) wdrożenia, wbrew opinii ekspertów i większości opinii publicznej, nieprzemyślanej, źle przygotowanej i niezwykle kosztownej reformy ustrojowej i programowej polskiej szkoły;
2) zniszczenia 18-letniego dorobku gimnazjów poprzez ich stopniową likwidację;
3) spowodowania chaosu organizacyjnego i kadrowego w szkołach;
4) pozorowania dialogu oraz posługiwania się nieprawdą i manipulacją;
5) składania deklaracji bez pokrycia, między innymi w zakresie przywrócenia pragmatyki nauczycielskiej pracownikom domów dziecka i pogotowi opiekuńczych oraz przywrócenia uprawnień nauczycielskich w zakresie przechodzenia na emeryturę bez względu na wiek (art. 88 Karty Nauczyciela);
6) przyzwolenia na pracę nauczycieli w formie wolontariatu;
7) nowelizacji Karty Nauczyciela prowadzącej do likwidacji niektórych dodatków i uprawnień socjalnych, ograniczenia dostępu do urlopów zdrowotnych, a także wydłużenia ścieżki awansu zawodowego i wprowadzenia permanentnej oceny pracy nauczycieli;
8) przeforsowania w Parlamencie sprzecznego z logiką i zdrowym rozsądkiem obowiązku tworzenia w każdej szkole i placówce regulaminów wskaźników oceny pracy nauczyciela, a w każdym samorządzie regulaminów wskaźników oceny pracy dyrektorów;
9) wprowadzania podziałów w radach pedagogicznych poprzez ustanowienie dodatku za wyróżniającą pracę tylko dla nauczycieli dyplomowanych;
10) dalszej pauperyzacji środowiska pracowników oświaty.

 

- Reforma systemu oświaty jest realizowana wbrew opinii zdecydowanej większości ekspertów, większości rodziców, samorządów, jest źle przygotowana i niezwykle kosztowna. Reforma niszczy osiemnastoletni dorobek gimnazjów - tłumaczył prezes Związku. Jego zdaniem, wbrew obietnicom Anny Zalewskiej, reforma oznacza dla tysięcy nauczycieli utratę pracy, konieczność ucieczki na emeryturę lub świadczenie kompensacyjne.

 

Związkowcy nie widzą też możliwości współpracy z Anną Zalewską, ponieważ "dialog społeczny w wykonaniu szefowej MEN przybiera kuriozalną postać i trudno go nazwać jakąkolwiek formą dialogu". - Nic z tych spotkań nie wynika, to tylko zabieranie czasu ich uczestnikom - argumentował Sławomir Broniarz. A jak już MEN przedstawi projekt jakiegoś aktu prawnego, to okazuje się, że jego rozwiązania są sprzeczne z tym, o czym rozmawiano podczas spotkań. Wiele z tych pomysłów uderza potem w nauczycieli. - Chodzi m.in. o tzw. godziny karciane. Anna Zalewska postanowiła je zlikwidować, ale zrobiła to tak, że z dotychczasowych 2 godzin dodatkowych zajęć zrobiły się 22 godziny. Konsekwencją tych nieprzemyślanych decyzji jest praca tysięcy nauczycieli z ramach tzw. wolontariatu - przypomniał prezes Związku. - Zmusza się nauczycieli do pracy za darmo, a resort edukacji jest tu bierny - dodał.

 

Przy okazji szefowa MEN zlikwidowała szereg uprawnień socjalnych nauczycieli z Karty. - Tym samym pogarszając sytuację materialną tysięcy osób. Likwidacja dodatku mieszkaniowego dla 194 tys. nauczycieli spowodowało, że wielu z nich w ramach podwyżki, którą mają otrzymać 1 kwietnia, będzie miało mniej niż otrzymywało przed wejściem w życie tych przepisów. Jeżeli ktoś otrzymywał dodatek w wysokości 150 zł, a dostanie podwyżkę na poziomie - jak stażysta - 120 zł, czy kontraktowy - 130 zł, to w portfelu pozostanie mu mniej niż poprzednio. Anna Zalewska z radością zakomunikowała, że środki z dodatku mieszkaniowego zasilą pulę podwyżkową nauczycieli. Owszem, statystycznie każdy nauczyciel dostanie z tego powodu 20, 30 groszy więcej, ale ten, który otrzymywał dodatek, straci 100-150 zł - mówił prezes ZNP.

 

Równolegle z tymi oszczędnościami Anna Zalewska wydłużyła awans zawodowy z 10 do 15 lat. - Jeżeli pracownik wchodzi do zakładu pracy i ma perspektywę awansu zawodowego, który obejmuje połowę czasu jego kariery zawodowej, a jednocześnie awansowi towarzyszy tak daleko idące zaostrzenie procedur, wprowadza się kryteria niemożliwe do spełnienia, to jaki to jest to element motywacyjny, stymulujący do podnoszenia kwalifikacji? - pytał Sławomir Broniarz. - Jeżeli dodatek "500+ dla nauczycieli", który ma się pojawić za cztery lata, dotyczył będzie jedynie 15 proc. nauczycieli, to rodzi się pytanie, w czym gorszy jest nauczyciel mianowany, posiadający fantastyczne efekty edukacyjne, olimpijczyków od nauczyciela dyplomowanego z podobnymi osiągnięciami? Ale tylko ten drugi po spełnieniu szeregu ostrych kryteriów może liczyć na dodatek - zauważył.

 

Prezes ZNP przypomniał, że zmiany forsowane przez resort edukacji służą tylko oszczędnościom, ponieważ z samego wydłużenia awansu zawodowego budżet państwa zaoszczędzi ok. 1,5 miliarda złotych rocznie.

 

- Wymienione przez nas punkty pokazują, że Anna Zalewska jest wrogiem nauczycieli, że działa przeciwko środowisku nauczycielskiemu - podsumował Sławomir Broniarz. - W działaniach resortu edukacji nie widać nawet pierwiastka troski o nauczycieli - dodał.

 

(PS, GN)