(5.02) Kuratorium sugeruje, by szkoły mniej zadawały na weekend

 

Warmińsko-mazurski wicekurator oświaty Wojciech Cybulski poprosił szkoły o to, by zastanowiły się nad pracami domowymi zadawanymi uczniom na weekendy i dłuższe przerwy w nauce. Zbyt dużo prac domowych ma bowiem młodym ludziom szkodzić.

 

Wicekurator przyznał, że odrabianie prac domowych może przyczynić się do poprawy osiągnięć edukacyjnych dzieci oraz wzmacnia nawyk uczenia się, ale "często czas przeznaczony na realizację pracy domowej w wymiarze tygodniowym jest znacznie większy, niż optymalna efektywna jego wartość szacowana dla ucznia". Jego zdaniem, zadawanie zbyt obszernej pracy domowej odbija się "fizycznym i psychicznym przeciążeniem dzieci i młodzieży" oraz ogranicza czas odpoczynku młodych ludzi, czas przeznaczony na rozwijanie własnych zainteresowań, spotkania z rodziną i przyjaciółmi. "Podejmując decyzję dotyczącą liczby oraz jakości zadawanych prac nauczyciel powinien brać również pod uwagę inne obciążenia uczniów" - czytamy w piśmie rozesłanym przez kuratoriów do dyrektorów.

 

Wicekurator martwi się też, że "niebagatelną kwestię z punktu widzenia praw dziecka stanowi nieuzasadniona ingerencja szkoły w życie prywatne rodziny, poprzez pośredni wpływ na rozkład dnia w domu rodzinnym ucznia i utrudnienia w podejmowaniu swobodnych decyzji co do dysponowania wspólnym wolnym czasem dzieci i rodziców".

 

Wojciech Cybulski wprawdzie nie zakazał szkołom zadawania na weekendy oraz inne przerwy w nauce, ale zasugerował, by nauczyciele zastanowili się nad zlecaną uczniom pracą domową. "Wobec powyższego zwracam się do Państwa z prośbą o wdrożenie w szkołach nowych rozwiązań i podjęcie stosownych działań, które mogłyby zniwelować negatywne skutki nadmiernego obciążania uczniów pracami domowymi. Istotne jest zwrócenie uwagi na prawo dziecka do odpoczynku, szczególnie w dni wolne od zajęć lekcyjnych oraz odejście od przeważającej klasycznej formy zadawania prac domowych na rzecz ich indywidualizowania, odpowiednio do potrzeb i możliwości dzieci" - podkreślono w piśmie.

 

Warto tu zwrócić uwagę na fakt, że zdaniem wielu nauczycieli, uciążliwe prace domowe są efektem głównie nowej podstawy programowej, podpisanej przez minister Annę Zalewską i wprowadzonej od września 2017 r. do niektórych klas szkoły podstawowej. Nowa podstawa oceniana jest jako przeładowana.

 

Poza tym, jak wynika z międzynarodowych badań przeanalizowanych przez ekspertów Evidence Institute, istnieje związek między liczbą godzin spędzonych na odrabianiu prac domowych przez starszych uczniów a poprawą wyników w nauce.

 

"Kwestia prac domowych jest szeroko dyskutowana zarówno przez rodziców, jak i nauczycieli. Niektóre szkoły całkowicie z nich rezygnują, a inne ich bronią, jako ważnego narzędzia edukacyjnego. Uczniowie, rodzice i nauczyciele są żywo zainteresowani tą sprawą, bo praca nad zadaniami domowymi to istotny element ich codziennego życia" - czytamy w najnowszej "Policy Note 3/2017". Seria "Policy Notes" to wspólna publikacja Fundacji Naukowej Evidence Institute oraz Związku Nauczycielstwa Polskiego, której celem jest popularyzacja wyników badań dotyczących edukacji i rynku pracy.

 

Z międzynarodowego badania umiejętności 15-latków PISA wynika, że polscy uczniowie poświęcają pracy w domu znacznie więcej czasu niż ich rówieśnicy w większości krajów OECD. Praca domowa zajmuje 15-latkom więcej czasu tylko w Estonii, Irlandii i Włoszech. "Średnio w OECD uczniowie przeznaczają na samodzielną pracę w domu nieco mniej niż 5 godz. tygodniowo, podczas gdy w Polsce ta średnia wynosi blisko 7. Warto zauważyć znaczne różnice między pozostałymi krajami. Na przykład w Finlandii jest to mniej niż 3 godz., a w Estonii prawie 7. Badanie PISA 2012 wykazało, że uczniowie w tych krajach osiągnęli wysokie wyniki z matematyki, podobnie jak 15-latkowie w Polsce, Niemczech, Belgii, Kanadzie i Holandii. Jednak we wszystkich tych krajach, oprócz Estonii, uczniowie odrabiają mniej prac domowych niż w Polsce. Porównanie to pokazuje, że badanie wpływu prac domowych na wyniki nauczania nie jest łatwe. Na pewno odpowiedzi nie daje proste porównanie średniej liczby godzin poświęcanych przez uczniów na prace domowe" - czytamy w analizie.

 

Według 97 proc. nauczycieli w Polsce prace domowe są koniecznym składnikiem procesu edukacyjnego - tak wynika z przeprowadzonego w latach 2010-2014 przez Instytut Badań Edukacyjnych "Badania szkolnych uwarunkowań efektywności kształcenia" (SUEK). Niemal wszyscy nauczyciele wskazywali, że głównym celem prac domowych jest m.in. nauka systematyczności i odpowiedzialności oraz utrwalanie materiału. Nieco mniej niż połowa sygnalizowała jednak, że celem zadań domowych jest też przerabianie materiału, na który nie starczyło czasu w klasie.

 

"Zdecydowana większość nauczycieli szkół podstawowych szacowała czas odrabiania lekcji na nie więcej niż pół godziny dziennie. Aż 61 proc. matematyków oraz 54 proc. polonistów stwierdziło, że potrzeba na to pół godziny" - przypomnieli eksperci EI. Co innego twierdzili jednak uczniowie - w ich opinii, czas poświęcany zadaniom domowym jest dłuższy. Co czwarty twierdził, że poświęca na to ok. godziny dziennie, a 1/3 uczniów odrabiała lekcje godzinę lub więcej dziennie. W badaniu PISA jedna czwarta 15-latków deklarowała, że na zadania domowe poświęca 3 godziny lub mniej. Z drugiej strony, co czwarty 15-latek mówił, że pracuje w domu tygodniowo 9 godz. lub więcej. "Te dysproporcje związane są w głównej mierze z różnicami między szkołami i zapewne między nauczycielami. Dane pokazują, że nie ma w Polsce spójnej polityki odnośnie do prac domowych i uczniowie są nimi obciążani w bardzo różny sposób, zależnie od woli szkoły czy nauczyciela" - zdiagnozowali specjaliści.

 

Odrabianie pracy domowej przynosi jednak efekty. Analiza danych PISA dla Polski pokazuje, że "istnieje relatywnie niewielka, ale pozytywna zależność między wynikami uczniów a czasem poświęcanym na zadania domowe, o ile pod uwagę weźmie się status społeczno-ekonomiczny rodziny ucznia oraz jego płeć. Uczniowie, którzy poświęcają trzy godziny więcej na prace domowe, uzyskują wyniki z matematyki o ok. 10 pkt wyższe na skali PISA (...). Jest to stosunkowo niewielka pozytywna zależność odpowiadająca efektom 3-4 miesięcy kształcenia". Liczba godzin prac domowych jest pozytywnie związana z osiągnięciami głównie dziewcząt, a także chłopców, którzy mają osiągnięcia przeciętne lub gorsze. W przypadków chłopców osiągających lepsze wyniki, liczba godzin prac domowych nie ma znaczenia.

 

Dla uczniów z gorszymi wynikami w nauce każda dodatkowa godzina prac domowych w tygodniu to wynik na skali PISA lepszy o 4-5 pkt. Różnica między uczniami, którzy w ogóle nie odrabiają prac domowych a tymi, którzy przeznaczają na to ok. 7 godz. w tygodniu wynosi aż 30 pkt., a to odpowiednik mniej więcej jednego roku kształcenia.

 

Z kolei z badania SUEK wynika, że nie ma zależności między pracami domowymi uczniów szkoły podstawowej a ich osiągnięciami w nauce. Do podobnych wniosków można dojść po przeczytaniu metaanalizy wyników badan przeprowadzonych w 2017 r. przez Education Endowment Foundation - "w szkole podstawowej trudno oczekiwać poprawy efektów nauczania dzięki zadaniom domowym. Młodsi uczniowie wymagają wsparcia w samodzielnej pracy i najskuteczniejszym sposobem na poprawę ich wyników jest polepszenie jakości nauczania w szkole".

 

"Natomiast analizy EEF wyników badań dla szkół średnich potwierdzają pozytywną zależność między liczbą godzin spędzonych na samodzielnej pracy ucznia w domu a jego osiągnięciami. Podsumowanie badań, przygotowane przez EEF (2017), sugeruje, że samodzielna praca między jedną a dwiema godzinami dziennie jest optymalna dla rozwoju ucznia" - czytamy w analizie EI.

 

Zdaniem specjalistów, "najefektywniejsze wydają się zadania domowe, które stanowią kontynuację pracy na lekcji, mają jasno określony cel, są na odpowiednim poziomie, stymulują samodzielną pracę ucznia i są potem odpowiednio z nim omawiane. Tak zadawane prace domowe mogą przynieść kilkunastoletnim uczniom znaczące korzyści".

 

(PS, GN)