(11.01) Resocjalizacja w MOW-ach to fikcja?

System, w którym funkcjonują młodzieżowe ośrodki wychowawcze nie gwarantuje skutecznej resocjalizacji - ostrzegła Najwyższa Izba Kontroli. Byli wychowankowie wchodza w konflikt z prawem częściej niż byli więźniowie. W niektórych skontrolowanych przez NIK ośrodkach jeden wychowanek mógł liczyć średnio na 19 minut rozmowy z psychologiem tygodniowo

 

Do młodzieżowych ośrodków wychowawczych (MOW) sądy rodzinne kierują młodzież niedostosowaną społecznie i wymagającą stosowania specjalnej organizacji nauki, metod pracy, wychowania i resocjalizacji. Umieszczenie w MOW jest środkiem wychowawczym, którego głównym celem jest przystosowanie podopiecznych do prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie.

T

 

yle teoria, bo praktyka jest często skrajnie inna. Według NIK, system, w którym funkcjonują młodzieżowe ośrodki wychowawcze "nie gwarantuje skutecznej resocjalizacji". Kontrolerzy zbadali historię 418 byłych wychowanków skontrolowanych przez izbę 14 MOW-ów. Ponad 30 proc. wychowanków weszło w konflikt z prawem. Z upływem lat, licząc od czasu opuszczenia MOW, odsetek ten rośnie. I tak aż 60 proc. wychowanków, którzy opuścili ośrodki w 2012 r., do I kwartału 2017 r., czyli po około pięciu latach samodzielnego życia, weszło w konflikt z prawem.

 

Informacje te są tym bardziej szokujące, że byli więźniowe po opuszczeniu zakładów karnych, wchodzą w konflikt z prawem rzadziej niż wychowankowie MOW-ów. "Porównanie danych w zakresie wchodzenia w konflikt z prawem osób, które w 2012 roku opuściły MOW lub zakłady karne i areszty śledcze, wykazało, że po upływie około pięciu lat, tj. do I kwartału 2017 r., w konflikt z prawem weszło aż 60 proc. byłych wychowanków MOW, czyli o 22 pkt. procentowego więcej niż osób, które w tym samym okresie opuściły zakłady karne i areszty śledcze (38 proc)" - czytamy w raporcie NIK.

 

MOW-y "wygrywają" jedynie z zakładami poprawczymi, gdzie w konflikt z prawem weszło o 16 pkt. proc. więcej byłych wychowanków, którzy w latach 2012-2016 opuścili te instytucje.

 

NIK sprawdziła, że spośród 418 byłych wychowanków, objętych badaniem, pracę podjęło 202 (blisko 50 proc.), naukę 150 (blisko 36 proc.), a pracę i równocześnie naukę 73 (ponad 17 proc.). Natomiast w przypadku 139 osób (ponad 33 proc.) nie odnotowano żadnej aktywności.

 

Problem jest systemowy. "W Polsce wciąż nie ma placówek wyspecjalizowanych w rozwiązywaniu specyficznych, indywidualnych dysfunkcji wychowanków. Do wszystkich MOW trafiają nieletni o różnym stopniu zdemoralizowania, poziomie agresji, czy wymagający terapii uzależnień. W placówkach dla dziewcząt i koedukacyjnych przebywają również nieletnie w ciąży, a także matki z dziećmi. NIK zwraca uwagę na potrzebę specjalizacji MOW, a także na konieczność stworzenia wychowankom po urodzeniu dziecka, możliwości kontynuowania resocjalizacji i pobytu w ośrodku razem z dzieckiem. Brak wyspecjalizowanych ośrodków ma negatywny wpływ na terapię, proces wychowawczy i resocjalizację" - czytamy w raporcie.

 

Co więcej, w większości kontrolowanych ośrodków brakowało adekwatnej do potrzeb wychowanków opieki psychologiczno-pedagogicznej. "Do MOW kierowani byli nieletni wymagający szczególnych form opieki, ze względu na cechy osobiste, obciążenia psychiczne, ze skłonnościami do uzależnień od środków odurzających, czy stosujący przemoc. Tymczasem pedagodzy i psychologowie zatrudnieni w skontrolowanych ośrodkach mogli poświęcić tygodniowo każdemu z wychowanków średnio nie więcej niż jedną godzinę. W skrajnych zaś przypadkach było to zaledwie 19 minut. Zdaniem ekspertów trudno w tym czasie przeprowadzić skuteczną terapię, wspierać proces wychowania i resocjalizacji indywidualnie dostosowanymi zajęciami" - wytknęli kontrolerzy.

 

Barier jest więcej. NIK zauważa, że w procesie resocjalizacji nie wykorzystywano skutecznie narzędzia, jakim jest indywidualizacja edukacji, terapii i usamodzielniania. Wymagane prawem Indywidualne Programy Edukacyjno-Terapeutyczne, które mają pomóc w zaplanowaniu działań wychowawczych wobec każdego z nieletnich, sporządzone były szablonowo. Nie zawierały m.in. istotnych informacji na temat długofalowej pomocy psychologiczno-pedagogicznej, systemowego doradztwa edukacyjno-zawodowego oraz działań wspierających opiekunów wychowanka. MOW traktowały sporządzenie programów jako wypełnienie formalnego obowiązku, a nie jako przygotowanie skutecznego narzędzia do zaplanowania efektywnych działań resocjalizacyjnych.

 

Inną barierą w przebiegu procesu resocjalizacji w MOW był brak możliwości kontynuowania rozpoczętego etapu edukacji przez wychowanków, którzy skończyli 18 lat. "Osoby pełnoletnie, przebywając w młodzieżowych ośrodkach wychowawczych, mogą się uczyć jedynie do zakończenia danego roku szkolnego. Uniemożliwia to dokończenie trwającego etapu edukacji w czasie pobytu w MOW, co dla niektórych wychowanków jest podstawowym warunkiem pozwalającym na kontynuację nauki, i tym samym jedyną szansą na zdobycie wykształcenia, czy też późniejsze podjęcie pracy" - czytamy w raporcie.

 

Kolejną przeszkodą, ograniczającą prawidłowe funkcjonowanie MOW, był brak uregulowań prawnych umożliwiających przeprowadzanie bezpośrednio przez pracowników ośrodków, w uzasadnionych zachowaniem wychowanka przypadkach, kontroli rzeczy osobistych, czy też wstępnych testów na obecność alkoholu lub innych środków odurzających. NIK zwróciła też uwagę na problem z doprowadzeniami nieletnich do ośrodków. W trakcie kontroli stwierdzono, że niemal połowa nieletnich objętych badaniem trafiła do MOW dopiero po upływie pięciu - siedmiu miesięcy od daty postanowienia sądu. W konsekwencji okres resocjalizacji ulegał znacznemu skróceniu.

 

W 12 z 14 skontrolowanych placówkach miały miejsce zdarzenia takie jak: bójki i pobicia oraz przemoc między wychowankami, znieważanie, agresja wobec wychowawców i nauczycieli, samookaleczenia, próby samobójcze.

 

NIK zauważa także, że system pomocy dla usamodzielniających się wychowanków, świadczony w ramach Indywidualnych Programów Usamodzielnienia (IPU), nie przynosił zakładanych efektów. W wielu przypadkach programy te stanowiły tylko formalne wypełnianie ustawowego obowiązku, co świadczy o braku indywidualnego podejścia. Niestety aż 12 spośród 14 objętych kontrola placówek nie prowadziła monitoringu losów byłych wychowanków. Tymczasem informacje dotyczące dalszych losów wychowanków są podstawową informacją pozwalająca ocenić, czy dane działania resocjalizacyjne są skuteczne czy nie.

 

NIK wezwała MEN do:
* wyspecjalizowania, kilkunastu w skali kraju, młodzieżowych ośrodków wychowawczych, z uwzględnieniem podziału na placówki przeznaczone dla wychowanków wymagających: przeprowadzenia terapii w zakresie uzależnień, opieki w związku z ciążą i macierzyństwem oraz wzmożonego nadzoru ze względu na zachowania agresywne;
* przygotowania i wdrożenia, w porozumieniu z innymi organami władzy, rozwiązań umożliwiających pracownikom MOW - w celu zapewnienia bezpieczeństwa wychowanków i wychowawców - przeprowadzanie, w uzasadnionych zachowaniem wychowanka przypadkach, kontroli jego rzeczy osobistych oraz wstępnych testów na zawartość alkoholu lub środków odurzających, za zgodą wychowanka i po wcześniejszym wyrażeniu zgody przez opiekunów prawnych;
* wypracowania standardów postępowania dla osób pełniących rolę opiekuna usamodzielnienia oraz możliwości weryfikacji prawidłowości wykonywanych przez nie zadań;
* zwiększenia bezpieczeństwa nieletnich oraz ich opiekunów podczas wykonywania czynności konwojowych przez pracowników MOW;

 

(PS, GN)