(11.12) Polskie przedszkola w smogu

 

Ani jedno przedszkole w Polsce nie jest wolne od smogu. Wszystkie placówki znajdują się na terenach, gdzie powietrze nie spełnia norm WHO - zaalarmowało "Greenpeace" posiłkując się danymi ze stacji pomiarowych wchodzących w skład sieci Państwowego Monitoringu Środowiska

 

"Polskie przedszkola w smogu" - taki tytuł nosi raport Greenpeace na temat wpływu zanieczyszczenia powietrza na placówki przedszkolne w całym kraju. Wyniki badań przeprowadzonych przez ekspertów są szokujące.

 

Jak przypomnieli autorzy raportu, polskie prawo dopuszcza, aby – zgodnie z unijną dyrektywą CAFE – w ciągu roku przez maksymalnie 35 dni występowały przekroczenia normy dobowej dla pyłu PM10, która wynosi 50 μg/m3 (mikrogramów na metr sześcienny). "Spośród 11 784 przedszkoli objętych analizą aż 7 300 znajduje się na obszarach, w których limit 35 dni z przekroczeniami normy dobowej jest przekroczony. Oznacza to, że w przypadku ponad 62 proc. placówek w powietrzu zewnętrznym przez ponad 35 dni w roku utrzymują się stężenia pyłu PM10 przekraczające 50 μg/m3 (mikrogramów na metr sześcienny). Nie oznacza to, że w okolicy pozostałych 38 proc. przedszkoli powietrze jest obojętne dla zdrowia dzieci" - czytamy w raporcie. Według norm Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) - znacznie ostrzejszych od norm UE - dobowe średnie stężenie PM10 nie powinno przekraczać 50 μg/m³ więcej niż 3 razy w roku, a roczna średnia powinna być poniżej 20 μg/m³.

 

WHO ostrzega też przed stężeniem pyłem PM2,5 (czyli o średnicy równej lub mniejszej 2,5 mikrometra), który jest na tyle drobny, że nie tylko przenika do płuc, ale także do układu krwionośnego. Organizacja zaleca, aby średnie roczne stężenie tego zanieczyszczenia było na poziomie poniżej 10 μg/m3 oraz aby dobowe stężenie przekraczające 25 μg/m3 nie zdarzało się częściej niż trzy razy w roku. "Niestety, z analizy wynika, że wszystkie przedszkola w Polsce znajdują się na terenach, gdzie powietrze nie spełnia normy WHO dla pyłu PM2,5, czyli stężenie roczne jest większe niż 10 μg/m3" - podkreślono w raporcie.

 

Zagrożenia nie można bagatelizować - w przypadku dzieci poniżej 5. roku życia niebezpieczne stężenie powoduje wzrost ryzyka zachorowania na zakażenie dolnych dróg oddechowych (m.in. zapalenie płuc lub oskrzeli) oraz wzrost ryzyka hospitalizacji z powodu zapalenia płuc. Eksperci policzyli, że "około tysiąca przedszkoli zlokalizowanych jest w tak bardzo zanieczyszczonych obszarach, że oddychanie w nich powietrzem zewnętrznym wiąże się ze wzrostem ryzyka zakażenia dolnych dróg oddechowych o co najmniej 25 proc. w stosunku do ryzyka oczekiwanego przy poziomie zanieczyszczeń nie przekraczającym norm rocznych WHO". Z kolei ryzyko hospitalizacji dzieci w dniu najbardziej zanieczyszczonym powietrzem w roku rośnie o co najmniej 12,6 proc. w stosunku do ryzyka, jakie występuje, gdy powietrze spełnia normy WHO. "W trakcie 10 dni z najwyższymi stężeniami zanieczyszczeń, w skrajnych przypadkach ryzyko hospitalizacji rośnie nawet o 30 proc." - policzyli eksperci.

 

Najgorsza sytuacja panuje w woj. śląskim, gdzie 93 proc. obszaru z przedszkolami przekracza dobowe normy pyłu PM10. W woj. łódzkim jest to 83 proc., małopolskim - 76 proc., a mazowieckim - 74 proc.

 

- Polska przoduje w niechlubnych rankingach zanieczyszczenia powietrza, które w przypadku naszego kraju pochodzi w ogromnej mierze ze spalania węgla. Kiedy w sezonie jesiennozimowym polskie miasta, miasteczka i wsie spowija gęsty dym, oddychają nim również nasze dzieci – grupa szczególnie narażona na wpływ zanieczyszczeń powietrza. Stąd zrodziła się potrzeba dokładniejszego sprawdzenia, jaka jest jakość powietrza, którym oddychają dzieci w różnych miejscach w Polsce i z jakim ryzykiem się to dla nich wiąże. Wyniki prezentowane w raporcie powinny dać do myślenia rządzącym, którzy robią niewiele, by zadbać o nasze zdrowie. Polska potrzebuje kompleksowej polityki ochrony powietrza, która będzie m.in. wspierała produkcję zielonej energii, a także jej oszczędzanie – np. poprzez termomodernizację budynków - ocenił Marek Józefiak, koordynator kampanii Klimat i Energia Greenpeace Polska.

 

- Zdrowie dzieci jest szczególnym obiektem troski przy ocenie szkodliwego działania zanieczyszczeń powietrza. Rozwijające się i rosnące płuca, niecałkowicie wykształcony system odpornościowy, częste choroby zakaźne wieku dziecięcego oraz duża aktywność ruchowa dzieci zwiększająca dawkę zanieczyszczeń trafiających do płuc, sprawiają, że podatność dzieci na zanieczyszczenia powietrza jest szczególnie duża. Narażenie na nie powoduje zarówno zwiększenie częstości chorób dzieci, jak i obniża potencjał zdrowotny w ich życiu dorosłym. Jedyną metodą zapobiegania tym szkodliwym skutkom jest ograniczenie narażenia. Niezbędne jest do tego zarówno eliminacja źródeł zanieczyszczeń, takich jak piece czy palenie tytoniu, z wewnątrz pomieszczeń, jak również zapewnienie dobrej jakości powietrza atmosferycznego. Potrzebne są do tego zmniejszanie emisji zarówno z lokalnych, jak i regionalnych źródeł zanieczyszczeń. Opis stopnia zanieczyszczenia powietrza w okolicach przedszkoli oraz ocena ich wpływu na zdrowie dzieci może posłużyć za kolejny argument w walce ze smogiem w Polsce - uważa dr hab. n. med. Michał Krzyżanowski, epidemiolog z King’s College of London.

 

W opracowaniu wykorzystano informacje ze stacji pomiarowych wchodzących w skład sieci Państwowego Monitoringu Środowiska. W roku 2015 na terenie Polski pomiary były wykonywane na 158 stacjach manualnych i 113 automatycznych. Ponieważ część stacji zawierała jednocześnie przyrządy manualne i automatyczne, to liczba miejsc, w których jest prowadzony monitoring pyłu jest mniejsza niż ich łączna suma i wynosi 225. Lokalizację przedszkoli zaczerpnięto z bazy Ministerstwa Edukacji Narodowej. Do analizy wykorzystano 11784 spośród 11839 placówek.

 

(PS, GN)