(29.11) RPO: Dzieci z niepełnosprawnościami czasami nie są w stanie dostać się do szkoły

 

Część uczniów z niepełnosprawnościami nie może realizować obowiązku szkolnego, ponieważ nie zorganizowano im odpowiedniego dowozu do szkół i placówek oświatowych - ostrzegł Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar

 

 

"Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich napływają liczne skargi rodziców uczniów z niepełnosprawnościami dotyczące problemów związanych z dowozem do szkół i innych placówek edukacyjnych. Doświadczenia obywateli zgłaszających się do Rzecznika wskazują, że trudności związane z organizacją dowozu dla uczniów z niepełnosprawnościami nierzadko prowadzą do sytuacji, w której uczniowie nie realizują obowiązku szkolnego" - podkreślił Adam Bodnar w wystąpieniu do minister edukacji Anny Zalewskiej.

 

 

Rzecznik przypomniał, że prawo do edukacji jest podstawowym prawem człowieka zagwarantowanym w Konstytucji RP. Ponadto Polska ratyfikowała Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych zobowiązując się w ten sposob do zapewnienia osobom z niepełnosprawnościami dostępu do edukacji bez dyskryminacji i na zasadzie równości z innymi osobami. "Zapewnianie dojazdu do placówek edukacyjnych uczniów z niepełnosprawnościami stanowi narzędzie realizacji tego prawa oraz gwarantuje im dostępność edukacji na zasadach równych szans z rówieśnikami" - przypomniał rzecznik. I tu pojawiają się problemy.

 

 

Najważniejszy z nich, najczęściej pojawiający się w skargach spływających do RPO, dotyczy finansowania dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do przedszkoli i szkół. Prawo oświatowe teoretycznie gwarantuje im taki dowóz poprzez nałożenie na gminy obowiązku organizacji transportu. Alternatywą jest zwrot rodzicom kosztów dowozu, jeśli rodzice postanowią wziąć to zadanie na swoje barki. Niestety prawo nie mówi nic o zasadach obliczania kosztów dowozu, w efekcie czego wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast narzucają rodzicom korzystne dla siebie rozwiązania. "Poszczególne gminy w odmienny sposób mogą więc regulować sposób rozliczenia, czy stawkę zwrotu przysługującą za kilometr przejazdu. Ze skarg wpływających do Rzecznika Praw Obywatelskich wynika, że określane przez gminy stawki zwrotu często nie pokrywają rzeczywistych kosztów ponoszonych przez opiekunów na dowóz dziecka" - zauważył Adam Bodnar. Niektórzy rodzice próbują dochodzić swoich praw przed sądami, ale z różnym efektem - część sądów staje po stronie rodziców, ale część przyznaje rację samorządowcom.

 

 

Do Trybunału Konstytucyjnego trafiła nawet skarga na przepisy dotyczące przewozu dzieci z niepełnosprawnościami. Według RPO, brak kryteriów określania stawek zwrotu kosztów przejazdu dziecka i opiekuna prowadzi do naruszenia znajdującej się w art. 32 Konstytucji RP zasady równości. W każdej gminie rodzice mogą bowiem otrzymywać różne stawki. 17 października 2017 r. Trybunał uznał, że Sejm powinien zmienić prawo i uregulować kwestie zwrotu kosztów przejazdu uczniów z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunów.

 

 

Rzecznikowi nie podobają się też zmiany legislacyjne przeprowadzone przy okazji wdrażania nowego ustroju szkolnego. Nowe prawo zawęża bowiem krąg placówek, do których uczęszczanie uprawnia do bezpłatnego transportu w przypadku uczniów z niepełnosprawnościami sprzężonymi. Ustawa o systemie oświaty gwarantowała dowóz uczniów do szkół specjalnych, ustawa Prawo oświatowe już tego nie robi, a wręcz ogranicza "uczniom z niepełnosprawnościami i ich rodzicom możliwości wybór placówki edukacyjnej" i zawęża "uprawnienie do zorganizowania bezpłatnego transportu i opieki w czasie przewozu do tych placówek". Przepisy gwarantują uczniom dowóz jedynie do "najbliższej szkoły". Według Adama Bodnara, pojęcie to jest niejasne, choć wiele gmin akceptuje rozwiązanie, w którym za najbliższą uważa się tę placówkę, która zapewnia realizację zaleceń o potrzebie kształcenia specjalnego, aczkolwiek "nie jest to powszechne stanowisko". "Wciąż wiele jednostek samorządu terytorialnego, kierując się troską o stan finansów publicznych, posługuje się wykładnią, która każe wybrać placówkę najbliższą w sensie geograficznym. W związku z taką interpretacją często na rodzicach wymusza się kierowanie dziecka do szkoły położonej na terenie danej jednostki samorządu terytorialnego, nie bacząc na możliwy stopień zrealizowania potrzeb danego dziecka z niepełnosprawnością w konkretnej placówce" - zauważył RPO.

 

 

Ponadto prawo nie mówi nic na temat wymagań, jakie powinny spełniać środki transportu, którymi uczniowie z niepełnosprawnościami są dowożeni do szkół oraz jakie kwalifikacje powinny mieć osoby opiekujące się nimi w czasie transportu. "W każdym przypadku niedostosowanie pojazdu oraz niedostateczne kompetencje osób sprawujących opiekę nad dziećmi z niepełnosprawnościami budzą poważne obawy o bezpieczeństwo przewożonych osób niepełnosprawnych" - stwierdził rzecznik. Zdarza się, że gmina na opiekuna wyznacza... kierowcę pojazdu. Czasami gmina obarcza obowiązkiem opieki rodziców.

 

 

(PS, GN)