(29.11) "Cyfrowa szkoła" okazała się klapą?

 

Flagowy program poprzedniej ekipy w MEN "Cyfrowa szkoła" poniósł porażkę. Z przygotowanych za 47 mln zł e-podręczników korzysta zaledwie co setna szkoła. Najwyższa Izba Kontroli przyjrzała się procesowi cyfryzacji szkół

 

 

Ekipa PO-PSL uważała "Cyfrową szkołę" za jeden z kluczowych projektów mających wprowadzić do placówek oświatowych w całym kraju nowoczesne technologie i materiały dydaktyczne na wysokim poziomie. Program  miał dostarczyć szkołom nowoczesne e-podręczniki i materiały dodatkowe. Na co poszło ponad 60 mln zł (w tym 47 mln zł na e-podręczniki). Szkołom udostępniono platformę edukacyjną "E-podręczniki" z 62 elektronicznymi podręcznikami do kształcenia ogólnego oraz 2,7 tys. innych elektronicznych materiałów edukacyjnych. Zmodernizowano też internetowy portal wiedzy dla nauczycieli "Scholaris" udostępniając na nim ok. 25 tys. materiałów edukacyjnych. Nauczyciele ponadto mogli korzystać ze szkoleń dotyczących stosowania technologii informacyjno - komunikacyjnych (TIK) w szkołach. Pilotażem programu objęto 432 szkoły w całym kraju.

 

 

I to właściwie jedyne pozytywne efekty programu.

 

 

W ocenie NIK, program w wybranych szkołach realizowano krótko - od stycznia do czerwca 2013 r., co nie pozwoliło na uzyskanie wymiernych rezultatów (np. w postaci poprawy efektów nauczania). Dodatkowo po zakończeniu "Cyfrowej szkoły"  nie wprowadzono wieloletniego programu cyfryzacji szkół, który pomógłby wdrożyć nowoczesne rozwiązania w szkołach w całej Polsce.

 

 

NIK skontrolowała 30 szkół. Posiadały one niezbędne wyposażenie do prowadzenia zajęć z wykorzystaniem TIK - przeciętnie na jeden komputer przypadało ośmiu uczniów,  a na jedną placówkę średnio cztery tablice interaktywne i dziewięć projektorów multimedialnych. Wszystkie szkoły posiadały pracownie komputerowe wykorzystywane w miarę możliwości i potrzeb do nauczania nie tylko na zajęciach komputerowych i informatyki, ale także przedmiotów nieinformatycznych. W komputery do osobistego użytku wyposażonych było ok. 76 proc. nauczycieli skontrolowanych szkół. Wszystkie placówki posiadały dostęp do internetu, w większości jednak o relatywnie niskiej przepustowości (do 30Mb/s).

 

 

Według NIK program "Cyfrowa szkoła" przyniósł "tylko doraźne efekty w zakresie wyposażenia w niewielkiej liczbie 432 szkół nim objętych, podczas gdy w kraju jest ponad 30 tys. placówek". Wyposażenie informatyczne kontrolowanych 30 szkół opierało się zresztą w znacznym stopniu na pracowniach komputerowych pochodzących z centralnych zakupów dokonywanych ze środków unijnych w latach 2005-2008.

 

 

Kontrolowane przez NIK szkoły stosowały technologie informatyczne podczas edukacji na poziomie nawet wyższym niż zakładano w "Cyfrowej szkole". W II semestrze roku szkolnego 2015/2016 ponad połowę ogólnej liczby zajęć lekcyjnych z przedmiotów nieinformatycznych w tych szkołach przeprowadzono wykorzystując nowe technologie. Pojawiły się tu jednak dwa istotne problemy. Izba zwróciła uwagę na wyniki ogólnopolskiego badania młodzieży "Nastolatki wobec Internetu 3.0" zrealizowanego w październiku 2016 r. przez państwowy instytut badawczy NASK na uczniach gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych. Wynika z niego, że wykorzystanie internetu w szkole jest mało aktywizujące uczniów, ponieważ w czasie lekcji nauczyciele używają go głównie do projekcji filmów (blisko 85 proc. odpowiedzi) i pokazywania prezentacji (81 proc. odpowiedzi), w mniejszym zakresie do korzystania z programów edukacyjnych (blisko 58 proc. odpowiedzi).

 

 

Drugi problem polega na tym, że nauczyciele w niewielkim stopniu wykorzystują przygotowane w ramach "Cyfrowej szkoły" z takim wysiłkiem i za tak ogromne pieniądze e-podręczniki i materiały dodatkowe. Nauczyciele wolą sięgać po własne elektroniczne materiały dydaktyczne lub korzystają z innych źródeł w internecie. 

 

 

Porażka jest niemal kompletna - z e-podręczników korzysta bowiem najwyżej co setna szkoła! "W ocenie Najwyższej Izby Kontroli za istotną wartość projektu należy uznać sposób publikacji opracowanych podręczników i innych materiałów edukacyjnych na ogólnodostępnej platformie edukacyjnej, co pozwala na nieodpłatne i nieograniczone ich wykorzystywanie do celów edukacyjnych przez wszystkich zainteresowanych. Jednak z badania kwestionariuszowego, przeprowadzonego przez NIK w 489 szkołach i zespołach szkół wynika, że w roku szkolnym 2016/2017 elektroniczne podręczniki do kształcenia ogólnego zastosowało niecałe 6 proc. badanych szkół, zaś podręczniki opracowane w projekcie >>Epodręczniki<< - tylko 1 proc. szkół" - czytamy w raporcie z badania.

 

 

Także funkcjonujący od 13 lat portal "Scholaris" nie stał się głównym źródłem elektronicznych materiałów wykorzystywanych przez nauczycieli, choć to im był dedykowany. Na modernizację  portalu wydano blisko 15 mln zł i umieszczono na nim zasoby edukacyjne odpowiadające 75 proc. treści obowiązującej podstawy programowej kształcenia ogólnego. Ponadto portal wyposażono w narządzie umożliwiające nauczycielom tworzenie z jego zasobów gotowych lekcji.

 

 

Za niegospodarność uznała NIK brak na portalu "Scholaris" narzędzi do prowadzenia elektronicznych dzienników szkolnych. Choć to właśnie dzienniki elektroniczne najbardziej by się szkołom przydały. Dobrowolne wdrożyło je już ponad 63 proc. kontrolowanych szkół. Niestety muszą za to płacić dostawcom komercyjnym, ponieważ akurat to narzędzie nie zostało przygotowane za środki publiczne. Chodzi o naprawdę duże pieniądze - NIK policzyła, że koszt obsługi e-dziennika tylko w miastach wojewódzkich w latach 2013 - 2016 wyniósł ok. 4,6mln zł. Elektroniczny dziennik to koszt ok. 2 tys. zł rocznie dla jednej szkoły. Według NIK, "należałoby rozważyć zastąpienie komercyjnych dzienników gotowym państwowym rozwiązaniem".

 

 

NIK zwróciła się do ministerstwa edukacji o monitorowanie skuteczności i efektywności cyfryzacji szkół realizowanej w ramach programów dofinansowywanych ze środków europejskich, udostępnienie szkołom elektronicznego dziennika przygotowanego w projekcie "Scholaris" i ocenę skuteczności portalu "Scholaris".

 

 

(PS, GN)