(14.11) MEN zabiera nauczycielom dodatki i dzieli pieniądze

 

126 milionów złotych - tyle ministerstwo edukacji chce zaoszczędzić na likwidacji dodatku mieszkaniowego dla nauczycieli. Resort Anny Zalewskiej już zaczął liczyć pieniądze, które odbierze tysiącom nauczycieli w całej Polsce

 

Krótko po tym, jak Senat bez poprawek przyjął 10 listopada br. ustawę o finansowaniu zadań oświatowych wraz z pakietem zmian w Karcie Nauczyciela, ministerstwo edukacji opublikowało projekt rozporządzenia o podziale subwencji oświatowej na rok 2018 r. Rozporządzenie "konsumuje" m.in. dodatki, jakie odbierze nauczycielom ustawa. W tym likwidację od 1 stycznia 2018 r. dodatku mieszkaniowego. "Szacuje się skutek finansowy w  wysokości 126 mln. zł" - czytamy w uzasadnieniu do rozporządzenia. To pieniądze, które uda się ministerstwu zaoszczędzić na dodatku mieszkaniowym.

 

Ustawa o finansowaniu zadań oświatowych zlikwiduje prawie wszystkie dodatki znajdujące się w artykule 54 Karty Nauczyciela. Chodzi o prawo do lokalu mieszkalnego, dodatku mieszkaniowego, prawo do mieszkania dla nauczyciela, który przeszedł na emeryturę, rentę lub nauczycielskie świadczenie kompensacyjne. Ocaleje jedynie dodatek wiejski, z którego korzystają nauczyciele pracujący na wsi i w miejscowościach do 5 tys. mieszkańców.To nie wszystko. Nauczyciele stracą też prawo do działki (art. 56) i prawo do mieszkania w budynkach szkolnych i użytkowanych przez szkoły (art. 58). Przy czym, osoby obecnie korzystające z lokalu mieszkalnego i działki będą mogły z nich korzystać do końca okresu, na jaki zostały im one przyznane.  Do przeszłości ma trafić także zasiłek na zagospodarowanie (art. 61). Zasiłek ten jako ostatni otrzymają nauczyciele, którzy spełnili wszystkie wymagania do dnia 1 września 2018 r.

 

Nowe wagi w algorytmie służącym rozdzieleniu pieniędzy na 2018 r. uwzględniają także inne zmiany, jakie niesie za sobą ustawa o finansowaniu zadań oświatowych, w tym ograniczenie możliwości korzystania z urlopu dla poratowania zdrowia, likwidacji dodatków socjalnych dla nauczycieli oraz "zmiany w liczbie i strukturze awansu zawodowego nauczycieli zatrudnionych w szkołach i placówkach oświatowych" (awans zawodowy nauczycieli zostanie znacząco wydłużony).

 

Zgodnie z projektem rozporządzenia, w 2018 r. tzw. finansowy standard A, czyli pula pieniędzy z subwencji oświatowej przypadająca na jednego ucznia wyniesie ok. 5 436 zł. To o 2,7 proc., czyli 143 zł więcej niż w 2017 r.

 

Ministerstwo chce także zmienić zasady finansowania liceów ogólnokształcących dla dorosłych, szkół policealnych i kwalifikacyjnych kursów zawodowych. Mają one otrzymywać "subwencję za efekt". To znaczy - państwo wypłaci im pieniądze tylko jeśli osiągną odpowiedni udział uczniów w zajęciach oraz będą mogły pochwalić się wynikami uczniów podczas egzaminów. Obecnie szkoły te otrzymują pieniądze bez względu na to, czy uczniowie na zajęcia chodzą i czy w ogóle przystepują do egzaminów, co rodzi wiele nadużyć. "W rezultacie przyjętych rozwiązań w przypadku  szkół, które mają wysoką zdawalność subwencja zostanie naliczona na uczniów tych szkół w wysokości tak jak dotychczas lub nawet wyższej niż do tej pory, natomiast w przypadku uczniów szkół z niską zdawalnością zostanie na nich naliczona subwencja niższa niż do tej pory" - czytamy w uzasadnieniu do projektu.
 

 

Ministerstwo edukacji planuje także stworzenie nowej wagi pozwalających na kształcenie w szkołach w zawodach: technik administracji i technik bezpieczeństwa i higieny pracy.

 

Szykują się zmiany w naliczaniu subwencji na uczniów małych szkół. Zwiększona waga oznacza, że na szkoły otrzymają na ucznia większe pieniądze (o 117 zł w porównaniu do obecnej wysokości wagi - tj. z 1 052 zł do 1 169 zł). Zmieni się także definicja małej szkoły. Obecnie waga przysługiwała dla uczniów szkół podstawowych, w których liczba uczniów nie przekraczała 70. Obecną definicję zastąpiono górną granicą średniej liczby uczniów w klasie (szkoła, w której średnia liczba uczniów w klasie nie powinna przekraczać liczby 12). "Taka zmiana definicji umożliwi uwzględnienie klasy 7. szkoły podstawowej oraz klasy 8. od 1 września 2018 r. Ponadto definicja została również zmieniona w związku ze zmianami dotyczącymi organizacji kształcenia uczniów należących do mniejszości. Do tej pory przy ustalaniu czy szkoła jest mała, z liczby uczniów w szkole odejmowało się wszystkich uczniów należących do mniejszości, natomiast teraz proponuje się wyłączać grupę uczniów oddziałów i szkół z nauczaniem w języku mniejszości oraz uczniów oddziałów i szkół, w których zajęcia edukacyjne są prowadzone w dwóch językach: polskim oraz języku mniejszości będącym drugim językiem nauczania" - wyjaśniono w uzasadnieniu.

 

Resort Anny Zalewskiej zmniejszy za to wagę dla uczniów należących do mniejszości narodowych i etnicznych, co tłumaczy zmianami w prawie wpływającymi "na wysokość kosztów ponoszonych na organizację nauki języka mniejszości. Na 2018 r. planuje się tylko nieznaczne obniżenie wag tak aby nie zmieniać gwałtownie poziomu finansowania w trakcie roku szkolnego". Według autorów rozporządzenia, "zainicjowana zmiana wag na rok 2018 jest zapowiedzią dalszych zmian na kolejny rok budżetowy. W kolejnym roku szkolnym szkoły będą już mogły w pełni dostosować organizację zajęć dla uczniów mniejszości. Sposób finansowania tej kategorii uczniów na 2019 r. zostanie dostosowany tak aby lepiej odpowiadał kosztom ponoszonym przez szkoły (samorządy) na organizację nauczania języka mniejszości narodowej, etnicznej lub języka regionalnego".

 

W 2018 r. subwencja oświatowa ma wynieść 43 miliardy 79 mln zł, czyli o 1 miliard 169 mln zł więcej (o 2,7 proc.). Z tego gminy otrzymają 27 mld 829 mln zł, powiaty - 14 mld 470 mln zł, a województwa - 606 mln zł.

 

(PS, GN)