Czy po lekarzach rezydentach przyszedł czas na nauczycieli…

Narasta bunt

Młodzi nauczyciele, wzorując się na protestujących lekarzach rezydentach, mówią: mamy dość czekania, aż coś się zmieni. Dla młodych problemem są niskie płace i coraz niższy prestiż zawodu nauczyciela. Czy będą protestować?

 

 

Młodzi nauczyciele, nie tylko stażyści, ale przede wszystkim kontraktowi i mianowani, zaczynają otwarcie mówić o swoich niskich zarobkach. Krzysztof Tucholski, jeden z współzałożycieli grupy na Facebooku „Strajk Młodych Nauczycieli”, opublikował w internecie swoje zdjęcie z wypisanym wynagrodzeniem netto: „2086,78 zł nauczyciel mianowany”. Młodzi nauczyciele chcą zarabiać jak eksperci i profesjonaliści, którymi się czują. I zwracają uwagę, że niskie płace – nieprzystające do posiadanego wykształcenia i odpowiedzialnej pracy – nie pomagają w budowaniu prestiżu zawodu nauczyciela.

Facebookowa grupa SMN pojawiła się zaledwie kilka tygodni temu. Jest zamknięta, to znaczy, że dyskusję jej uczestników może śledzić tylko osoba, która została przyjęta do grupy. Teraz – po kilku artykułach w prasie – liczy sobie już ponad 3 tys. osób. I tak się określa: „Jesteśmy apolityczną grupą zrzeszającą młodych nauczycieli, którzy chcą realnie wpływać na polepszenie edukacji w Polsce. (…) Nasze główne postulaty to wprowadzanie zmian jakościowych w edukacji i radykalne zwiększenie wynagrodzeń z równoczesną profesjonalizacją zawodu nauczyciela”. W niektórych miastach odbyły się już spotkania fanów grupy SMN (m.in. w Warszawie spotkało się kilkanaście osób). Jej liderzy chcą rozmawiać z minister edukacji Anną Zalewską.

 

 

(...)

 

Magdalena Kaszulanis

 

Więcej - GN nr 45 (e-wydanie)