(12.10) Dodatek dla nauczycieli... bez dodatkowych pieniędzy

 

Rząd nie dopłaci ani złotówki do nowego dodatku dla wyróżniających się nauczycieli - potwierdził wicepremier oraz minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki. To oznacza, że dodatek ten nauczyciele sfinansują sobie sami

 

Ministerstwo edukacji opublikowało opinię wicepremiera Mateusza Morawieckiego do ostatniej wersji projektu ustawy o finansowaniu zadań oświatowych zawierającego duży pakiet zmian w Karcie Nauczyciela. Opinia ujrzała światło dzienne dopiero teraz, choć dokument powstał miesiąc wcześniej - 12 września. Wicepremier odniósł się w nim m.in. do nowego dodatku dla wyróżniających się nauczycieli dyplomowanych (słynny "500+ dla dyplomowanych"). Zgodnie z projektem, dodatek będzie wypłacany w pełnej wysokości od 2022 r. i otrzymają go tylko nauczyciele dyplomowani z oceną wyróżniającą i maksymalnie na trzy lata (tj. do kolejnej oceny).

 

Od początku dodatek wywoływał kontrowersje. Anna Zalewska przedstawiała go jako świadczenie ekstra dla nauczycieli, ZNP natomiast ostrzegał, iż pieniądze na sfinansowanie dodatku pochodzić będą z oszczędności na nauczycielskich dodatkach socjalnych oraz z wydłużenia ścieżki awansu zawodowego. ZNP domagał się też przyznania dodatku za wyróżniającą pracę dla wszystkich nauczycieli, którzy otrzymają najwyższą ocenę, a nie tylko dla dyplomowanych.

 

Mateusz Morawiecki potwierdził obawy Związku. Z jego pisma do Jolanty Rusiniak, sekretarza Rady Ministrów, wynika, że rząd nie poniesie żadnych dodatkowych kosztów związanych z wypłatą dodatku. "W OSR (ocenie skutków regulacji - przyp.red.) do projektu ustawy przyjęto poziom ok. 116 tys. etatów nauczycieli dyplomowanych, którzy otrzymają ocenę pracy wyróżniającą i będą uprawnieni do dodatku. Uwzględnienie takiej liczby uprawnionych do dodatku pozwala na przyjęcie założenia, iż zaproponowane rozwiązanie nie będzie rodzić skutków finansowych dla budżetu państwa i budżetów jednostek samorządu terytorialnego" - podkreślił Morawiecki. Co oznacza, że rząd planuje znaleźć piniądze na sfinansowanie dodatku w puli środków, jakie przeznacza na wynagrodzenia nauczycieli.

 

Niepokój Morawieckiego wywołuje jedynie to, czy ministerstwu edukacji uda się ograniczyć grupę nauczycieli uprawnionych do dodatku, tak, by nie przekraczała ona liczby 116 tys. etatów. Według Morawieckiego, "nadal brak jest regulacji, która zapewni, że dodatek otrzyma nie więcej niż założona w projekcie ustawy liczba nauczycieli. W przeciwnym razie rozwiązanie to prowadzić może do niekontrolowanej sytuacji wzrostu skutków finansowych dla budżetu państwa z tego tytułu". Morawiecki podkreślił, że "w przypadku przyjęcia rozwiązania polegającego na wprowadzeniu przedmiotowego dodatku, projekt ustawy powinien być uzupełniony o regulacje, które zapewnią, że dodatek otrzyma nie więcej niż >>z góry<< określona liczba nauczycieli".

 

I takie regulacje rzeczywiście się pojawiły - ministerstwo edukacji opublikowało projekt rozporządzenia dotyczącego nowych zasad oceniania nauczycieli. Zgodnie z nim, nauczyciel dyplomowany aby otrzymać ocenę wyróżniającą (a tym samym dodatek), będzie musiał wykazać się spełnianiem 41 kryteriów oceny. Droga do dodatku dla dyplomowanego nie będzie łatwa. Wystarczy, że zaliczy wpadkę przy którymś z punktów i otrzyma jedną negatywną opinię, a szanse na ocenę wyróżniającą (a tym samym większe wynagrodzenie) rozpłyną się. Przy niektórych niejasno sformułowanych kryteriach łatwo sterować liczbą wyróżnień, a tym samym dodatków.

 

Otrzymaną ocenę łatwiej będzie stracić. Dziś w przypadku dokonywania oceny pracy z inicjatywy dyrektora, kuratora, rady szkoły lub rady rodziców dyrektor musi powiadomić o tym pisemnie nauczyciela co najmniej na miesiąc wcześniej. Według nowych rozwiązań, powiadomienie zostanie wysłane „niezwłocznie”. Miesięczny termin zniknął, a w jego miejsce nie pojawił się żaden inny. Z kolejnego punktu projektu rozporządzenia można wyciągnąć wniosek, że taka ocena odbywać ma się najwcześniej 5 dni później. Czemu? Ponieważ tyle czasu otrzyma nauczyciel na zgłoszenie uwag do projektu oceny. Przepisy są tu jednak niejednoznaczne, mało precyzyjne i mogą prowadzić do różnych interpretacji.

 

(PS, GN)