(9.10) Reforma uderzyła w minimum 27 300 nauczycieli

 

Około 27 300 nauczycieli ucierpiało w efekcie reformy Anny Zalewskiej - poinformował Związek Nauczycielstwa Polskiego powołując się na najnowsze dane zebrane z całego kraju

 

- Nieustannie słyszymy, że praca dla nauczycieli jest, z zwolnień nie ma. Taka jest oficjalna wersja autorów reformy edukacji. Jeśli przejrzymy oferty pracy na stronach kuratorów oświaty, okaże się, że ta "praca dla nauczycieli" to najczęściej propozycje typu: jedna, dwie, trzy godziny tygodniowo. Na przykład dwie godziny: dla germanisty w Daleszycach, dla anglisty w Łoniowie, dla geografa w Kłębowie, dla fizyka w Rydzewie - stwierdził prezes ZNP Sławomir Broniarz.

 

ZNP zebrał dane dotyczące ruchu kadrowego w oświacie w związku z reformą według stanu na wrzesień br. Informacje pochodzą z arkuszy organizacyjnych szkół i aneksów z września. Nie są to dane z całego kraju, ponieważ nie wszystkie samorządy je udostępniły. Związek ma informacje pochodzące z ok. 70 proc. gmin i powiatów.

 

Zgodnie z nimi:
* Z pracy odeszło w efekcie zwolnienia lub nieprzedłużenia umowy ok. 6500 nauczycieli
* Ponad 18500 osób ma ograniczony etat lub pracuje w kilku szkołach albo też przeszło w stan nieczynny. Nauczyciele ci pracują na pół, ćwierć lub cząstkę etatu, w związku z czym pogorszyła się ich sytuacja finansowa, a pensja - znaczaco obniżyła. To także osoby pracujące w kilku szkołach (tzw. nauczyciele wędrujący). Do tego grona należą też osoby, które z powodu reformy przeszły w stan nieczynny. Wymiar zatrudnienia obniżono 12 771 osobom, w kilku szkołach etat uzupełnia 5 286 osób, a w stan nieczynny przeniesiono ok. 600 osób.
* Na świadczenia kompensacyjne przeszło ponad 2300 nauczycieli

 

W sumie daje to ok. 27 300 nauczycieli, którzy ucierpieli w efekcie reformy Anny Zalewskiej.

 

- Pierwsze szacunki dotyczące skutków kadrowych reformy przedstawiliśmy kilka miesięcy temu i różnią się one od stanu obecnego. W tym czasie nie nastąpiło cudowne ocalenie nauczycieli w związku z likwidacją gimnazjów. Tylko te gimnazja będą zamykane na przestrzeni trzech lat - zauważył Sławomir Broniarz. - W tym roku mamy do czynienia z pierwszą turą zwolnień. Kolejne będą w roku 2018 oraz, naszym zdaniem, największe w roku 2019, kiedy wraz z opuszczeniem szkół przez ostatni rocznik gimnazjalistów z edukacyjnej mapy znikną gimnazja - dodał.

 

(PS, GN)