(3.10) Zalewska "dba o nauczyciela" i wydłuża mu ścieżkę awansu. Tak, by stał się "obywatelem świata"

 

"Dbaniem o nauczyciela" nazywa minister edukacji Anna Zalewska pomysły pozwalające rządowi zaoszczędzić na wynagrodzeniach nauczycieli nawet ponad 1 miliard złotych rocznie. Przy okazji szefowa MEN obiecuje szkołom 20 tys. tabletów od GUS-u. To po 1 tablecie na szkołę

 

Sejmowa podkomisja zajęła się dziś rządowym projektem ustawy o finansowaniu zadań oświatowych wraz z z dużym pakietem zmian w Karcie Nauczyciela. Jednym z pomysłów forsowanych przez MEN jest wydłużenie ścieżki awansu zawodowego z 10 do 15 lat. Choć w wyjątkowych sytuacjach będzie można ją albo wydłużyć do lat 18 albo skrócić do lat 12. Cały ten mechanizm przyniesie gigantyczne oszczędności. Już w 2019 r. budżet zaoszczędzi na tej operacji 23 miliony złotych. W 2020 r. będzie to 69 mln zł, w 2021 r. - 178 mln zł, w 2022 r. - 590 mln zł, w 2023 r. - 982 mln zł, a w 2024 r. - rekordowy 1 miliard 37 milionów złotych! W kolejnych latach państwo wyda na nauczycielskie pensje o 900 milionów - 1 miliard złotych mniej.

 

Anna Zalewska przyznała dziś, że "awans budzi największe emocje", a wydłużenie ścieżki awansu uzasadniała... dobrem nauczyciela tak, by stał się on "obywatelem świata". - Musimy, podnosząc jakość nauczania, udowadniać rodzicom, że jesteśmy bardzo odpowiedzialną grupą, która dla dziecka doskonali się i rozwija, co jest bezwzględną kompetencją każdego obywatela świata. Nie możemy czekać, aż zreformują nam się uczelnie wyższe. Nauczyciel stażysta musi być dłużej stażystą. Chcemy o nauczyciela zadbać - przekonywała posłów szefowa MEN. Jej zdaniem, proponowany przez ministerstwo model wydłużenia ścieżki awansu jest "bardzo elastyczny".

 

Zalewska w podobny sposób przedstawiała pomysł ograniczenia dostępu nauczycieli do urlopów dla poratowania zdrowia - to też ma być zmiana służąca "zaopiekowaniu się nauczycielami". Według propozycji MEN, urlopy mają być przyznawane nie jak dziś przez lekarzy pierwszego kontaktu, ale przez lekarzy medycyny pracy. Mają się też pojawić ograniczenia dotyczące chorób i dolegliwości uprawniających do urlopu. Według szefowej MEN, "czas skończyć dyskusję z medycyną pracy", a "nauczyciele mają być pod opieką i wracać do systemu po urlopie". - Nieprawdą jest, że nie mieliśmy w tych sprawach spotkań ministerialnego zespołu. Był na zespole główny inspektor, który zajmuje się medycyną pracy. Mówił, że to jedyny sposób na zaopiekowanie się nauczycielami - ogłosiła Zalewska.

 

Minister edukacji zdradziła jeden ze swoich pomysłów na uratowanie małych szkół (to 30 proc. podstawówek). - Musimy mieć miejsce, gdzie będziemy zmieniać kompetencje dorosłych, małe szkoły staną się takimi miejscami - stwierdziła Zalewska. Koncepcja ta zostanie wprowadzona w życie np. przy okazji spisu powszechnego, jaki Główny Urząd Statystyczny zorganizuje w 2021 r. Szkoły mają się stać miejscem, gdzie "wnuczek przyprowadzi babcię" i pomoże jej na tablecie wypełnić ankietę. Następnie szkoły otrzymają wspomniane tablety. Będzie ich 20 tysięcy. - 20 tys. tabletów to średnio 1 tablet na szkołę. Ośmieszamy dyskusję o edukacji - podsumowała Krystyna Szumilas, posłanka PO i była minister edukacji.

 

Posłowie opozycji próbowali wyrzucić z projektu ustawy część dotyczącą zmian w Karcie Nauczyciela powołując się tu m.in. na krytyczne uwagi Rządowego Centrum Legislacji, Rady Legislacyjnej przy premierze oraz Biura Analiz Sejmowych. PiS ma jednak w podkomisji większość i nie dopuścił do tego.

 

Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZG ZNP, skrytykował Annę Zalewską za to, że próbuje przedstawiać projekt ustawy jako uzgodniony ze związkami i samorządowcami w zespole ds. statusu zawodowego pracowników oświaty. - Żadnego kompromisu nie zawarliśmy - podkreślił Baszczyński dodając, że to, co znalazło się w ustawie w większości nie było nawet przedmiotem obrad zespołu. Przypomniał też, że nawet rządowi prawnicy ostrzegają, iż projekt MEN jest niezgodny z Konstytucją RP. - Według naszej oceny to nie jest ustawa o finansowaniu zadań oświatowych. To ustawa, która dotyczy przede wszystkim oświaty niepublicznej, bądź publicznej prowadzonej przez inne podmioty. Nie ma tu wyspecyfikowanych zadań dotyczących stricte finansowania oświaty - zauważył wiceprezes ZG ZNP. Tym bardziej niezrozumiałe jest doczepienie do niej kontrowersyjnych pomysłów zmiany Karty Nauczyciela. - Jesteśmy gotowi do rozmów, ale rozmów, które rzeczywiście do czegoś prowadzą. Tymczasem ta ustawa nijak ma się do tego, nad czym przez kilka miesięcy pracowaliśmy. Podobną opinię ma Biuro Analiz Sejmowych. Włożenie do ustawy o finansowaniu zadań oświatowych pragmatyki nauczycielskiej jest złamaniem rozporządzenia Rady Ministrów, które mówi, co może być procedowane, a co nie - podkreślił Krzysztof Baszczyński.  

 

Wprowadzane zmiany do KN są tym bardziej bolesne, że nauczyciele w zamian za odebrane uprawnienia nie otrzymają niczego, co mogłoby im powetować straty, także finansowe. Bo trudno za taką zachętę potraktować obietnicę podwyżki wynagrodzeń zasadniczych o 5 proc. od kwietnia 2018 r. To oznacza, że w rozbiciu na cały rok nauczyciele otrzymają podwyżkę w wysokości jedynie 2-3 proc. - Jeżeli chcecie dyskutować o zmianie Karty, to pokażcie nauczycielom pieniądze na zmianę tej Karty - apelowała Krystyna Szumilas.  - Obiecaną podwyżkę oraz dodatek za wyróżniającą pracę dla nauczyciela dyplomowanego sfinansujecie z tego, co zaoszczędzicie na Karcie. Nauczyciele zapłacą za podwyżki ze swojej kieszeni - dodała.

 

Prawo i Sprawiedliwość jest zdeterminowane, by uchwalić projekt ustawy w miarę szybko. Niewykluczone, że stanie się to już podczas przyszłotygodniowego posiedzenia Sejmu.

 

(PS, GN)