(11.09) Cyberprzemoc - problem, którego państwo nie widzi

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej, Ministerstwo Cyfryzacji, szkoły oraz policja nie rozpoznały właściwie i nie określiły skali zagrożenia jaką niesie cyberprzemoc wśród dzieci i młodzieży, choć zjawisko to dotyka ponad 1/3 uczniów - ostrzegła Najwyższa Izba Kontroli

 

Jak podkreślili kontrolerzy, na świecie toczy się dyskusja na temat wpływu technologii informatycznej na życie dzieci i młodzieży. Wpływ ten czasami może przybierać niekorzystną formę w postaci przemocy rówieśniczejz użyciem mediów elektronicznych w sieci, czyli cyberprzemocy. Za cyberprzemoc uważa się powtarzające się umyślne działanie sprawców, takie jak prześladowanie, zastraszanie, nękanie i wyśmiewanie z wykorzystaniem Internetu i narzędzi elektronicznych. Zjawisko to może przybrać różne formy, m.in. rozsyłanie kompromitujących materiałów (np. zdjęć i filmów), włamywanie się na konta pocztowe i konta komunikatorów w celu rozsyłania prywatnych lub fałszywych informacji, tworzenie ośmieszających lub dyskredytujących stron www, memów, fałszywych blogów i profili na portalach społecznościowych.

 

Nowe technologie sprawiły, że zjawisko znęcania się nad rówieśnikami stało się ułatwione, także z tego powodu, że sprawca jest przekonany o swojej anonimowości. Z badań ankietowych przeprowadzonych przez NIK w trakcie kontroli (na grupie 271 nauczycieli, 814 rodziców i 737 uczniów) wynika, że zjawisko cyberprzemocy jest wśród uczniów poważnym problemem. Z cyberprzemocą zetknęło się prawie 40 proc.  uczniów, blisko 30 proc. rodziców oraz 45 proc. ankietowanych nauczycieli. 26,7 proc.0 ankietowanych uczniów przyznało, że zjawisko cyberprzemocy dotknęło ich bezpośrednio. Także 24,5 proc. rodziców wskazało, że ich dzieci były bezpośrednio ofiarą cyberprzemocy. Blisko 97 proc. nauczycieli uważa, że sprawcy cyberprzemocy są do namierzenia, podobny pogląd podzieliło ok. 59 proc. rodziców oraz ponad 49 proc. uczniów. Blisko połowa ankietowanych uczniów stwierdziła, że w przypadku doświadczenia cyberprzemocy nie zwróciłaby się do nikogo o pomoc, nieco ponad 13  proc. uczniów poprosiłoby o pomoc do nauczyciela, a 19 proc. - rodziców.

 

Wyniki badań NIK są zbieżne z wynikami badań Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej z grudnia 2016 r., gdzie 39 proc. badanych uczniów zadeklarowało, że nie powiadomiło nikogo o skierowanej wobec nich przemocy w Internecie, a jedynie niecałe 3 proc. poinformowało nauczyciela. Mimo tak alarmujących statystyk, do kuratoriów informacje o przypadkach cyberprzemocy spływają bardzo rzadko.

 

Także reakcje innych organów państwa w tej sprawie nie wydają się zadowalające. Według NIK, Ministerstwo Edukacji Narodowej i Ministerstwo Cyfryzacji nie dysponowały wiarygodnymi danymi dotyczącymi zjawiska cyberprzemocy. Przed opracowaniem programów rządowych - Bezpieczna i Przyjazna Szkoła I i II oraz „Bezpieczna+” - w MEN identyfikowano zagrożenia związane z cyberprzemocą, opierając się wyłącznie na ogólnodostępnych badaniach, które nie przedstawiały realnej skali zjawiska. Dopiero w lipcu 2015 r., tj. już po przyjęciu tych programów rządowych, Instytut Badania Edukacji opracował na zlecenie MEN raport. Wynika z niego m.in., że 25 proc. uczniów szkoły podstawowej i 29 proc. z gimnazjum w ciągu czterech tygodni poprzedzających badanie doświadczyło agresji elektronicznej.   

 

Z ustaleń kontroli wynika, że MEN nie koordynowało działań w zakresie zapobiegania i przeciwdziałania cyberprzemocy wśród uczniów, pomimo że ministerstwo jest zobowiązane do realizacji polityki oświatowej państwa i sprawowania nadzoru nad wykonywaniem nadzoru pedagogicznego na terenie kraju. W MEN nie opracowano wytycznych m.in. dla szkół, dotyczących cyberprzemocy. Nie zostały zatem ustalone jednoznaczne zasady postępowania podmiotów, których zadaniem jest kształtowanie postaw oraz zachowań dzieci i młodzieży w obliczu zagrożenia przemocą rówieśniczą z użyciem mediów elektronicznych. MEN nie upowszechniło też we właściwy sposób dobrych praktyk wypracowanych na zlecenie resortu cyfryzacji na temat sposobu postępowania przez szkoły w przypadku ujawnienia zdarzeń o charakterze cyberprzemocy. W konsekwencji szkoły we własnym zakresie opracowywały zasady postępowania w tej sprawie.  

 

MEN nie zlecało ponadto kuratorom zadań związanych z zapobieganiem i przeciwdziałaniem cyberprzemocy wśród uczniów, w efekcie zjawisko to nie było przedmiotem oceny w ramach nadzoru MEN nad kuratorami. Żaden z kuratorów nie planował kontroli problemowej tego zagadnienia. Podejmowane kontrole dotyczące problematyki cyberprzemocy miały charakter doraźny i związane były głównie z rozpatrzeniem skarg zgłaszanych przez rodziców uczniów na działalność szkoły w związku z cyberprzemocą.  

 

Uczniowie - ofiary cyberprzemocy mogły więc otrzymać pomoc tylko od szkół i policji. Niestety szkoły i lokalne jednostki policji nie dostrzegały skali problemu, a przygotowane przez większość skontrolowanych szkół programy profilaktyczne i wychowawcze bazowały na nierzetelnie zidentyfikowanym poziomie zagrożenia cyberprzemocą. "Pomimo braku odpowiedniej diagnozy, w połowie objętych kontrolą szkół w programach profilaktycznych przyjęto do realizacji zadania związane z problematyką cyberprzemocy, przy czym ich adresatami byli tylko uczniowie. Planowane działania profilaktyczne nie obejmowały rodziców uczniów oraz zatrudnionych nauczycieli. Nie zakładano również realizacji działań przy udziale funkcjonariuszy policji" - czytamy w raporcie NIK.

 

Policja zajmowała się w szkołach profilaktyką tylko, jeśli dyrektorzy zgłosili takie zapotrzebowanie. Efekt był taki, że działania profilaktyczne nie docierały do tych środowisk, w których zjawisko cyberprzemocy było najsilniejsze. Zresztą w latach 2013-2016 skontrolowane jednostki policji również nie analizowały i nie diagnozowały tego zjawiska. Przeszkodą był tu m.in. system informatyczny policji, który nie wyodrębniał precyzyjnie zdarzeń związanych z cyberprzemocą. Oficjalnie skontrolowane jednostki policji wraz z podległymi komisariatami w latach 2013-2016 zarejestrowały łącznie tylko 89 zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstw związanych z cyberprzemocą, postępowania przygotowawcze wszczęto w 82 sprawach, a aż jedna trzecia z nich została umorzona - głównie ze względu na niewykrycie sprawców.

 

Pomimo przygotowanej "Koncepcji działań policji w zakresie profilaktyki społecznej na lata 2015-2018, Komendant Główny Policji nie określił sposobu postępowania podległych jednostek w identyfikowaniu zjawiska cyberprzemocy wśród dzieci i młodzieży oraz zasad działalności profilaktycznej w tym zakresie. Wytycznych takich nie przekazywali również komendanci wojewódzcy policji podległym komendom powiatowym.

 

Pomimo problemów z szacowaniem zjawiska cyberprzemocy, w połowie objętych kontrolą NIK szkół w programach profilaktycznych znalazła się problematyka cyberprzemocy, a jej adresatami byli u czniowie. W 80 proc. skontrolowanych szkół plany doskonalenia zawodowego nauczycieli, pedagogów i psychologów szkolnych wprawdzie nie uwzględniały doskonalenia umiejętności profilaktycznych i edukacyjnych nauczycieli w zakresie cyberprzemocy, to jednak we wszystkich objętych kontrolą szkołach nauczyciele uczestniczyli w nieplanowanych szkoleniach lub konferencjach nawiązujących do problematyki cyberprzemocy wśród dzieci i młodzieży.

 

Z drugiej strony, kontrola NIK pokazała, że ofiarom zgłoszonej cyberprzemocy udzielono odpowiedniego wsparcia, a w stosunku do sprawców zastosowano właściwe, zgodne z procedurami konsekwencje.

 

NIK zaleciła ministerstwu edukacji upowszechnienie w szkołach dobrych praktyk dotyczących zapobiegania i przeciwdziałania cyberprzemocy oraz wypracowania skutecznych procedur w tym obszarze.  Zdaniem kontrolerów, MEN i Komenda Główna Policji powinny wypracować wspólną koncepcję działań pozwalających na odpowiednie identyfikowanie problemu cyberprzemocy wśród dzieci i młodzieży oraz właściwy przepływ informacji pomiędzy szkołami i jednostkami policji. Także w terenie niezbędna jest skuteczniejsza współpraca między dyrektorami szkół i komendantami jednostek policji.

 

(PS, GN)