(5.09) Czy „Solidarność” poświęci Kartę w zamian za 15-procentową podwyżkę?

 

Oświatowa „Solidarność” chce likwidacji „przywilejów nauczycielskich” w zamian za 15-procentową podwyżkę. Według ZNP, to przejaw „prowadzenia niebezpiecznej polityki dla środowiska oświaty” zmierzającej do likwidacji Karty Nauczyciela.

 

Cytowany w ostatnich dniach przez Polską Agencję Prasową Ryszard Proksa, szef Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, oznajmił, że „naszym minimalnym celem jest waloryzacja płac nauczycielskich o 10 proc.”. - W momencie gdy zostaną zlikwidowane przywileje nauczycielskie, to wtedy ta podwyżka miałaby być o 15 proc. - zadeklarował Proksa. - Zgłosiliśmy w tych negocjacjach nowy system wynagradzania nauczycieli i został on pozytywnie przyjęty przez rząd i MEN. Jeżeli te warunki byłyby spełnione, to będziemy zadowoleni - dodał.

 

Dla ZNP tego typu deklaracje są niezrozumiałe. Związek „z coraz większym niepokojem” obserwuje działania oświatowej „Solidarności” „zmierzające do podzielenia środowiska pracowników oświaty”. „Prowadzone przez >>S<< jednostronne negocjacje z rządem w sprawie nowego systemu wynagradzania nauczycieli są tego najlepszym przykładem. Nie rozumiemy stanowiska >>Solidarności<<, z którego wynika, że za cenę wzrostu wynagrodzeń o 15 proc. związek ten zgadza się na likwidację >>przywilejów<< nauczycielskich” - czytamy w stanowisku ZNP.

 

Związek przypomniał, że w Karcie Nauczyciela znajdują się nie „przywileje”, ale obowiązki i uprawnienia tej grupy zawodowej. „Niestety, wszystko wskazuje na to, że oświatowa >>Solidarność<< chce pozbawić nauczycieli istotnych dla nich zapisów zawartych w ustawie - Karta Nauczyciela” - ocenił ZNP.

 

Związek zaapelował też „o zaprzestanie prowadzenia  niebezpiecznej polityki dla środowiska oświaty. Polityki, która nie tylko dzieli to środowisko, ale również wypacza obraz zawodu nauczyciela w opinii publicznej”.

 

„Wzywamy rząd do podjęcia rozmów ze wszystkimi partnerami społecznymi, a nie tworzenia pozorów negocjacji, z których wyklucza się największy oświatowy związek zawodowy. Domagamy się godziwego wzrostu nauczycielskich wynagrodzeń, ale nie kosztem likwidacji dotychczasowych uprawnień” - zaapelował ZNP.

 

Proksa zarzucił ZNP, iż chce „wywołać totalny chaos”, ponieważ „wraz ze wprowadzeniem reformy stracą oni dostęp do unijnych pieniędzy”. ZNP uznał te zarzuty „za absurd”.

 

W wypowiedziach Proksy znalazły się także inne oryginalne opinie. Jego zdaniem, „redukcja etatów w Polsce trwa od kilku lat, co jest związane z niżem demograficznym, a nie z reformą”. A ponadto, „jeśli ktoś myśli, że są nauczyciele, którzy nie pracują w zawodzie, to jest w błędzie, ponieważ jest tylu nauczycieli, ilu jest uczniów”.

 

(PS, GN)