(11.07) Reforma rodzi niepewność i obawy - ostrzegają specjaliści

Reforma oświaty Anny Zalewskiej przynosi niepewność i obawy, a skutki likwidacji gimnazjów moga być odczuwalne przez uczniów - ostrzega raport "Dzieci się liczą 2017" przygotowany pod patronatem Rzecznika Praw Dziecka Marka Michalaka przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę

 

Autorzy raportu ocenili, że reforma Zalewskiej "oprócz nadziei formułowanych przez jej twórców" przynosi też "niepewność i obawy". "Należy zauważyć – w zaistniałej sytuacji w pewien sposób naturalny – opór części środowiska nauczycielskiego, dyrektorów (zwłaszcza gimnazjów), działaczy związkowych oraz przedstawicieli świata nauki" - czytamy w raporcie.

 

Jego autorzy podkreślili, że przygotowane przez MEN głębokie zmiany w systemie edukacji "należy uznać za poważne wyzwanie dla realizacji misji edukacyjnej". "W praktycznym wymiarze oznaczać to może znaczne obciążenie dla nauczycieli i kadry kierowniczej, na których barkach spoczywa codzienna odpowiedzialność za realizację celów dydaktycznych, wychowawczych, a nierzadko również opiekuńczych, profilaktycznych lub terapeutycznych" - zauważyli autorzy raportu.

 

Różnego rodzaju zagrożenia nieść może ze sobą wygaszanie gimnazjów, które "w niektórych przypadkach będzie oznaczało, że ich budynki nie będą już służyć celom oświatowym, a osoby tam wcześniej zatrudnione będą musiały znaleźć inne miejsce pracy". "Warto podkreślić, że jednym z najpoważniejszych zagrożeń związanych z przekształcaniem szkół gimnazjalnych jest możliwy negatywny wpływ na klimat społeczny placówek, zachwianie poczucia bezpieczeństwa nauczycieli, co również może być odczuwalne dla uczniów. W związku z tym należy w jak największym stopniu zadbać o to, by wpływ zmieniającej się rzeczywistości szkolnej na jakość procesu nauczania i wychowania był jak najmniejszy" - czytamy w raporcie.

 

Specjaliści zwrócili też uwage na inne konsekwencje zmian fundowanych oświacie przez Annę Zalewską. Chodzi m.in. o podwyższenie wieku rozpoczynania nauki do 7 lat i odesłania sześciolatków do przedszkola. "Mimo pozytywnych zmian w zakresie zmniejszania nierówności edukacyjnych miasto–wieś Rzecznik Praw Dziecka wyraża zaniepokojenie, czy wprowadzone zmiany dotyczące edukacji przedszkolnej nie spowodują negatywnych konsekwencji w zakresie dostępu do niej. W liście do Ministra Edukacji Narodowej pyta, czy obowiązek zapewnienia sześciolatkom edukacji przedszkolnej nie zmniejszy liczby miejsc dla trzylatków w przedszkolach oraz czy w wyniku wprowadzanych zmian nie nastąpi wzrost nierówności w dostępie dzieci najmłodszych do edukacji przedszkolnej?" - czytamy w raporcie. Z danych za rok szkolny 2014/2015 wynika, że edukacją przedszkolną objętych było w mieście ok. 75,4 proc. trzylatków, a na wsi tylko 48 proc.

 

"Przedszkole to miejsce rozwijania umiejętności i nabywania ważnych kompetencji, np. samodzielności, wytrwałości, oddzielania rzeczywistość od wyobraźni, rozwijania myślenia abstrakcyjnego, poznawania i ćwiczenia sytuacji społecznych (...). Należy podkreślić również korzystny wpływ przedszkola na zaspokajanie potrzeb dziecka (np. autonomii i inicjatywy). Pobyt w przedszkolu ma istotne, pozytywne znaczenie dla rozwoju człowieka i jego funkcjonowania w życiu dorosłym. Szczególnie ważne jest korzystanie z tej formy edukacji dla dzieci ze środowisk defaworyzowanych. Istnieją przesłanki (również dotyczące Polski) wskazujące, że im wcześniej rozpocznie się edukację przedszkolną, tym lepsze osiąga się w przyszłości wyniki" - podkreślili autorzy raportu.

 

(PS, GN)