Piecza zastępcza nie działa tak jak powinna

Modelowo nie jest

Ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej nie stała się panaceum na bolączki polskiego systemu opieki nad dzieckiem opuszczonym. Ostatni raport NIK potwierdza, że w systemie coś się zacina

 

 

W głosie Katarzyny, od niedawna zastępczej matki siedmiolatka, słychać jednocześnie rozczarowanie i determinację. Rozczarowanie tym, że system, który w teorii ma wspierać takich jak ona i jej mąż, w praktyce pozostawia ich samych sobie wtedy, kiedy wsparcia najbardziej potrzebują. Niestety, najtrudniejsze problemy nie pojawiają się w godzinach pracy instytucji pomocy społecznej. Kasia nie może zrozumieć, dlaczego nie ma choćby pod telefonem kogoś, kto pomógłby w awaryjnej sytuacji np. w soboty czy niedziele. A z taką się właśnie spotkała. I to nie był problem z synkiem, ale jego biologiczną mamą, która po latach nieobecności niespodziewanie pojawiła się w życiu dziecka, a więc i zastępczej rodziny, wprowadzając niezły zamęt.

 

Mieć jasność

W głosie Kasi, gdy o tym opowiada, słyszę też determinację, by walczyć o to swoje-nieswoje dziecko, które dopiero co trafiło do niej z placówki. Umieszczone tam zostało przez sąd, gdy popijający biologiczny ojciec stracił źródło utrzymania i dach nad głową. No a teraz jeszcze nie wiadomo skąd i dlaczego pojawiła się, co prawda pozbawiona praw rodzicielskich, ale jednak mama. Kasia zastanawia się więc, jak ma budować u dziecka poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji i własny autorytet w jego oczach. To pomieszanie ról niepokoi, nie daje spokojnie rozwijać wzajemnych relacji. Obawia się też, jak ta sytuacja wpłynie na rozwój emocjonalny powierzonego im chłopca.

 

 

(...)

 

Halina Drachal

 

Cały tekst - GN nr 16, także w formie e-wydania