Kiedy umiera uczeń, nauczyciel lub dyrektor, często nie do końca wiemy, jak reagować…

Klasa w żałobie

 

Co jakiś czas media donoszą o dramatycznych sytuacjach, kiedy nagłą śmierć w wypadku czy w wyniku samobójstwa ponoszą nawet bardzo młodzi uczniowie. Dla ich rówieśników z tej samej klasy i szkoły może to być wielki wstrząs

 

 

Nawet jeśli kolega od dawna chorował na przewlekłą chorobę i wiadomo było, że jego życie jest zagrożone, śmierć chłopca może być dla dzieci i młodzieży szokiem. Wielkim emocjonalnym przeżyciem może też być odejście nauczyciela lub dyrektora, zwłaszcza jeśli uczniowie darzyli go sympatią, a nawet jakiejś osoby nieznanej uczniom osobiście (np. młodzieżowego idola).

Takie sytuacje nigdy nie są łatwe – również dla dorosłych, co dopiero mówić o dzieciach. Postawieni w ich obliczu często przeżywamy różne rozterki – rozmawiać o tym czy nie? Jeśli tak, to w jaki sposób? Czy potrzebna jest interwencja psychologa? Jak miałaby wyglądać? Jak uczcić zmarłą osobę? Czy ogłosić w szkole żałobę, czy nie zmieniać nic w pracy placówki?

W istocie jest to bardzo delikatna, wymagająca pewnego taktu kwestia. Wymaga od nas pewnej wiedzy z zakresu psychologii i dynamiki zjawisk grupowych – zwłaszcza jeśli mamy do czynienia ze śmiercią samobójczą. W listopadzie 2016 r. na łamach Głosu pisałam o tym, jak rozmawiać z uczniem o jego stracie, gdy umiera ktoś bliski. Dziś przyjrzyjmy się interwencjom, które można przeprowadzić w całej klasie czy szkole.

 

(...)

 

Magdalena Goetz

psycholożka

 

Więcej - GN nr 2 ( także w formie e-wydania)