Rok "przygód"

Pobudka o 5.00 rano, by najpóźniej o 6.30 stawić się w szkole - tak wygląda życie nauczycieli w jednej z podkarpackich gmin.

Dlaczego zrywają się na nogi razem z kurami? By odrobić w śświetlicy godzinę "karcianą". Proszono nas, byśmy na razie nie pisali, w której gminie Podkarpacia nauczyciele zrywają się złóżek do pracy, jakby zatrudnieni byli w mleczarni czy piekarni. Najważniejsze, że w szkole muszą się stawić skoro świt, aby zaopiekować się pierwszymi dziećmi, które przywiozą im wkrótce gimbusy. Nikt nie zwraca uwagi na Kodeks pracy, regulamin pracy itp. Wszystko stało się w ramach godziny "karcianej" - wójt zlikwidował bowiem w gminie szkolne świetlice, zatrudnionych tam nauczycieli zwolnił, a ich obowiązkami obdzielił pozostałych belfrów.

(...)

Piotr Skura

Cały tekst w Głosie nr 36/2010