Rozmowa Głosu: Priorytet: robić przyzwoite testy

Z prof. Krzysztofem Konarzewskim, dyrektorem Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, rozmawia Anna Wojciechowska

- W tym roku szkolnym nie będzie żadnych rewolucji w pracy CKE, w rodzaju przywrócenia matematyki na maturze. Ale w kolejnym mamy nowy sprawdzian po gimnazjum. Czy system egzaminów okrzepł już na tyle, żeby znowu go zmieniać?

- Zmiany są konieczne. Myślę, że co roku powinno się coś zmieniać, usprawniać system...

 

- Zmiany zmianom nierówne.

- Malutkie zmiany, doskonalenie procedur, coraz lepsze testy - to jest nasz program. Podczas pracy w CKE przekonałem się, że popadnięcie w rutynę to wejście na równię pochyłą. Co roku jest gorzej, bo słabnie czujność i pojawia się coraz więcej błędów. Na szczęście resort edukacji nie pozwala nam na to, bo jak Pani zauważyła, w 2012 roku zmieni się egzamin gimnazjalny. Będzie miał, tak jak obecnie, trzy części, ale nową treść, dostosowaną do nowej podstawy programowej. Przede wszystkim zadania, które uczeń znajdzie w testach, będą miały znacznie większyładunek - użyję tu słów pewnej nauczycielki - "kombinowania". Podczas nowych egzaminów trzeba będzie więcej "kombinować".

 

- To znaczy...?

- Do tej pory zadania były rutynowe, powtarzały się z roku na rok, zmieniały się tylko ich warunki. To dlatego w ciągu pół roku można było przygotować młodzież do egzaminu. Teraz już tak nie będzie. W każdym zadaniu będzie element wyższych umiejętności umysłowych czy - jak mówią nasi koledzy z Instytutu Badań Edukacyjnych - umiejętności złożonych. Trzeba będzie coś połączyć, zestawić, porównać, wykryć regularność, wyciągnąć wniosek, skonfrontować go z innym wnioskiem... Dzięki pani czasopismu mam okazję zaapelować do kolegów nauczycieli, by takie "kombinowanie" uznali nie za przekleństwo, lecz za misję edukacji. Dzieci muszą umieć robić użytek z wiedzy! Jeżeli szkoła tylko jej dostarcza, a nie uczy, jak wykorzystać przyswojone wiadomości i wyćwiczone umiejętności do rozwiązywania problemów, to w pewnym sensie staje w pół drogi.

(...)

Cała rozmowa tylko w Głosie nr 36/2010