Wywiad tygodnia. Polską transformację oceniam na trójkę z plusem

Mogło być lepiej!

Z prof. dr. hab. Stanisławem Flejterskim, ekonomistą i bankowcem, kierownikiem Katedry Bankowości i Finansów Porównawczych Uniwersytetu Szczecińskiego, rozmawia Leszek Wątróbski

 

Proszę opowiedzieć o zakończonym niedawno kongresie ekonomistów…

- IX Kongres Ekonomistów Polskich odbył się w Warszawie, w hotelu Marriott, pod hasłem: „Ekonomia dla przyszłości. Odkrywać naturę i przyczyny zjawisk gospodarczych”. Zorganizowało go Polskie Towarzystwo Ekonomiczne przyznające się do ponad 200-letniej tradycji. Ogromną rolę odegrała w tym nieoceniona prof. Elżbieta Mączyńska, prezes PTE. Takie spotkania odbywają się nieczęsto. Pierwszy, historyczny kongres, miał miejsce ponad sto lat temu - w 1887 r. Ostatni odbył się w 2007 r., kolejny ma się odbyć w 2019 r.

Na ile przełomowe było to spotkanie?

- Kongres był dynamiczną debatą na temat aktualnego stanu rzeczy i stanu polskiej szkoły ekonomii. Niektórzy jego uczestnicy twierdzili, że każdy kraj ma swoją narodową ekonomię. Ale przecież ekonomia jest jedna! Natomiast każdy kraj ma swoją narodową specyfikę. Inaczej uprawiana jest nauka ekonomii w Ameryce, inaczej w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Chinach czy Japonii. Inna jest wreszcie polska szkoła ekonomiczna.

Jaka jest więc ta polska szkoła ekonomiczna?

- Uczestnicy kongresu wysoko ocenili jej dorobek. Nawiązywali do dorobku prof. Oskara Langego i zwłaszcza prof. Michała Kaleckiego, który zajmował się m.in. analizą cykli koniunkturalnych, efektywnością inwestycji, teorią dochodu narodowego, ekonometrią i metodologią planowania. Kalecki stał się znowu modny na Zachodzie!

Na pytanie o polską ekonomię po 1989 r. nie jest jednak łatwo odpowiedzieć. Podobnie zresztą jak na kolejne - czy w latach transformacji nasza ekonomia zmieniła się i w którą stronę? I czym wreszcie różni się od tej wcześniejszej? Część osób uważa, że w Polsce nie posłuchaliśmy rady Miltona Friedmana, amerykańskiego twórcy monetaryzmu, przedstawiciela chicagowskiej szkoły ekonomii i zdecydowanego obrońcy i propagatora wolnego rynku. Friedman ponad 20 lat temu zachęcał, „aby robić tak jak oni robili w USA, kiedy byli tak biedni jak my teraz”. My przyjęliśmy jednak wówczas ekonomię neoliberalną za dobrą monetę, która była wcześniej mocno lansowana przez czołowych polityków USA czy Wielkiej Brytanii.

 

(...) 

 

Cała rozmowa - GN nr 32-33