(3.09) Kraków: Nie mamy na podwyżki

Władze Krakowa szukają pieniędzy na podwyżki dla nauczycieli. W kasie miejskiej tymczasem pusto - informuje piątkowa "Gazeta Wyborcza".

- Nie wiemy, skąd wziąć brakującą kwotę. Rząd zwiększa wynagrodzenia, a samorządy mają to sfinansować - powiedział "GW" Jan Żądło dyrektor Wydział Edukacji Urzędu Miasta. Samorządy narzekają, że rząd dał nauczycielom podwyżki, ale nie przelał gminom stosownych pieniędzy.
   
"Budżet Krakowa znajduje się w dramatycznej sytuacji, pieniędzy brakuje na wszystko, a niedawno doszły jeszcze nieplanowane wydatki związane z powodzią. Teraz zaś okazało się, że trzeba jeszcze zapłacić 7-procentowe podwyżki nauczycieli. Za cztery miesiące tego roku to kwota 19 mln zł. - Nie zaplanowaliśmy tego w budżecie, a pod koniec roku nie ma już pieniędzy przeznaczonych na edukację - mówi Jan Żądło. Pieniędzy dla nauczycieli trzeba więc będzie poszukać poza oświatą, np. obciąć kwoty zarezerwowane na inwestycje" - czytamy w "GW".
   
- Samorządy same są sobie winne. Postulowaliśmy, aby pensje nauczycielskie były wpłacane z budżetu państwa, ale gminy nas nie poparły - stwierdził w rozmowie z "Gazetą" Andrzej Ujejski, prezes okręgu małopolskiego ZNP.
   

(PS, GN)