(4.02) Darmowy podręcznik niezgodny z konstytucją?

Rządowy projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty, który umożliwi ministerstwu edukacji wydanie darmowego podręcznika do klasy I, może być niezgodny z konstytucją - tak wynika z opinii prawnej przygotowanej przez Biuro Analiz Sejmowych, do której dotarł "Głos Nauczycielski".

 

Projekt umożliwia ministerstwu edukacji oraz ministerstwu kultury zlecenie opracowania i wydania podręcznika lub jego części. Taki podręcznik nie będzie musiał przejść procedury dopuszczenia na takich samych zasadach, jak pozostałe podręczniki, ponieważ zostanie "dopuszczony do użytku szkolnego z mocy prawa".

 

Opinia Biura Analiz Sejmowych jest druzgocąca. Według sejmowych prawników "propozycja zmiany ustawy o systemie oświaty wymaga ponownego rozważenia, w szczególności pod kątem samej koncepcji i celowości proponowanego rozwiązania". Ponadto "przedstawioną propozycję należy ocenić jako niekompletną" oraz niezgodną z Regulaminem Sejmu, a także najprawdopodobniej z Konstytucją RP.

 

Prawnikom nie podoba się, że z uzasadnienia do projektu ustawy nie wynika cel jej napisania. "Nie jest bowiem jasne, czemu ma służyć zaproponowana fakultatywna możliwość zlecenia opracowania i wydawania podręcznika przez ministra i czym ma się różnić (w zakresie stosowania) podręcznik opracowany w wyniku zlecenia ministra od podręcznika dopuszczonego do użytku szkolnego przez tego samego ministra w trybie procedury określonej w art. 22b".

 

Ministerstwo powinno też - według BAS-u - wskazać, jak się będzie miał ministerialny podręcznik do prawa nauczyciela do wyboru podręcznika. "W projekcie nie określono sposobów weryfikacji merytoryczno-dydaktycznej i językowej podręcznika w odróżnieniu od podręczników dopuszczanych obecnie do użytku, które są poddawane ściśle określonej procedurze" - czytamy w opinii. Oznacza to, że ministerialny podręcznik nie zostanie poddany żadnej weryfikacji. Zdaniem sejmowych prawników, MEN powinno wpisać do projektu ustawy obowiązek opublikowania specjalnego rozporządzenia dotyczącego "zlecenia opracowania i wydania podręcznika".

 

Najważniejsze zastrzeżenia prawników budzi jednak tempo pracy nad projektem ustawy (tj. tryb pilny) i błyskawiczny (ledwo po 14 dniach) termin wejścia ustawy w życie. "Moment, w którym wejdzie on w życie i otworzy drogę do ewentualnego zlecania opracowania i wydania podręcznika będzie momentem, w którym procedury dotyczące wydania podręcznika na 2014/15 rok szkolny będą już dalece zaawansowane dla wydawdców podręczników" - czytamy w opinii.

 

I dalej: "To zaś może naruszać zasadę ochrony interesów w toku, która służy zapewnieniu ochrony jednostki w sytuacjach, gdy rozpoczęła ona określone przedsięwzięcia w sytuacji, gdy określone przedsięwzięcie ze swej natury jest realizowane przez pewien czas (jest rozłożone w czasie), oraz gdy jednostka faktycznie podjęła się wykonywania takiego przedsięwzięcia w czasie obowiązywania danej regulacji. W takiej sytuacji obowiązkiem ustawodawcy jest ustanowienie przepisów umożliwiających finalizację tych przedsięwzięć, które zostały podjęte według unormowań obowiązujących w momencie ich rozpoczynania, bądź stwarzających inne możliwości dostosowania się do zmienionej regulacji prawnej"

 

Państwo nie może więc podejmować działań, które narażą na straty przedsiębiorców w sytuacji, gdy zostali oni postawieni przez to państwo nagle pod ścianą, bez możliwości uniknięcia strat.

 

Prawnicy są przekonani, że wydanie ministerialnego podręcznika nie jest możliwe w tym roku, a to oznacza, że projekt w ogóle nie powinien mieć klauzuli "pilne". "Określenie projektu ustawy jako pilnego musi być merytoryczne uzasadnione, np. wypełnieniem <<luki prawnej>> powstałej na skutek utraty mocy obowiązującej przepisu w następstwie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego bądź innych ważnych okoliczności" - podkreślono w opinii. Ministerstwo edukacji tymczasem w uzasadnieniu do projektu nawet nie napisało, czemu powinno mu się nadać status "pilnego". A to jest niezgodne z Regulamnem Sejmu.

 

Zdaniem BAS-u, w tej sytuacji konieczne jest wydłużenie okresu wejścia ustawy w życie, a także uchwalenie przepisów przejściowych pozwalających "wydawcom podręczników na przystosowanie się do nowej sytuacji gospodarczej", ministerstwu edukacji z kolei na "rozpoczęcie i przeprowadzenie procedury związanej z opracowaniem, wydaniem i rozpowszechnieniem podręcznika". Bez tego możemy mieć do czynienia ze złamaniem art. 2 Konstytucji RP, czyli zasady państwa prawnego. "Zachowanie odpowiedniej vacatio legis i ustanawiania przepisów przejściowych służy ochronie interesów w toku, przeciwdziała bowiem zaskakiwaniu obywateli nowymi regulacjami prawnymi. Przepisy prawa muszą wyznaczać pewien horyzont czasowy dla realizowania określonych przedsięwzięć" - czytamy w opinii sejmowych prawników.

 

BAS w ten sposób podsumowało MEN-owski projekt: "Ani treść projektowanej regulacji ani uzasadnienie nie są przygotowane starannie i poprawnie pod względem prawnym i legislacyjnym. Zasada poprawnej legislacji wymaga, aby ustawy nowelizujące były redagowane z niezwykłą starannością, w sposób zapewniający im możliwie największą jasność i komunikatywność. Omawiany projekt nie spełnia tego kryterium".

 

(PS, GN)