Eduzmieniacze, czyli... Klucz do mózgu

Z Agnieszką Bilską, nauczycielką języka angielskiego w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 10 w Gliwicach, rozmawia Anna Wojciechowska

 

Co oznacza termin gamifikacja?

– Gamifikacja oznacza korzystanie z mechanizmów wykorzystywanych w grach, które mobilizują do działania, zwiększają zaangażowanie i powodują, że gry są wciągające i sprawiają tyle frajdy. Te mechanizmy są bardzo często stosowane w marketingu, np. w promowaniu różnych usług, zachęcaniu do zakupów, a także w edukacji, chociaż tam zdecydowanie rzadziej.

Jakie to mechanizmy i na czym polega ich działanie?

– Jednym z mechanizmów znanych z gier jest np. kolekcjonowanie. Polega to na zbieranie punktów, odznak, związanych z grą gadżetów. Także karty stałego klienta, na których zbieramy punkty – to też element gamifikacji. Często wykorzystywanym mechanizmem jest też rywalizacja albo przyznawanie jakiś bonusów za stawienie się o określonej porze w określonym miejscu. Ogólnie rzecz biorąc, chodzi o wykorzystanie rozwiązań, które jak podczas gry pobudzają wydzielanie w mózgu dopaminy, hormonu odpowiedzialnego za zwiększone zaangażowanie, oraz motywację do działania.

Uczniowie uwielbiają gry, szczególnie komputerowe. Ale w powszechnej opinii to rozrywka pełna przemocy i często jest uważana za stratę czasu. Jak zatem połączyć gry z edukacją? To jakby łączyć ogień z wodą!

– Oczywiście dzieci nie powinny korzystać z gier pełnych przemocy. Aby tego uniknąć, stworzono system ich oznaczania PEGI informujący o tym, która gra może być dla dzieci, a która jest przeznaczona dla dorosłych. Rzeczywiście dużo się mówi o tym, że gry to strata czasu. Bo czego uczą strzelanki czy wyścigi? Otóż uczą tego, czego nie uczy szkoła, choćby rozwijają orientację przestrzenną, doskonale ćwiczą pamięć i percepcję, trenują myślenie abstrakcyjne i skupienie na zadaniu. A jeśli są to gry np. historyczne czy strategiczne, przy okazji nieświadomie w głowach dzieci zostaje sporo informacji o wydarzeniach, postaciach, kulturze, architekturze. Są też gry, z których lepiej niż na WOS-ie można się nauczyć organizacji życia w mieście czy rządzenia państwem. Nie jest to więc strata czasu, ale kluczyk do mózgu dzieci, który otwiera ich umysły na mimowolne przyswajanie wiedzy. O ile oczywiście gra jest dobrze skonstruowana.

 

(...) 

 

Cała rozmowa - tylko w Głosie (nr 49)