Nauczyciel Roku 2004

Reprezentacyjna sala 102 Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu powoli zapełnia się gośćmi. Trochę podekscytowani, kto z nich odbierze dziś najwyższe trofeum, trochę przybyciem tak wielu osobistości, m. in. wicepremier Izabeli Jarugi-Nowackiej, Mirosława Sawickiego, ministra resortu edukacji, Sławomira Broniarza, prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego. Dlatego dobrze, że na scenie pojawia się chór z XIV Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica prowadzonego przez prof. Wiesława Jelenia.

Atmosfera staje się coraz gorętsza. Ciekawość rośnie, a jury milczy jak zaklęte. Minister Sawicki podkreśla, że konkurs Nauczyciel Roku jest szczególny, bo jedyny uwzględniający opinie uczniów. I już redaktorzy Krysia Strużyna z naszego "Głosu" i Mieczysław Grabianowski, rzecznik ministra, odczytują LISTĘ NOMINOWANYCH.

 

No i wreszcie jest!

 

 

WIKTOR KAMIENIARZ, nauczyciel WOS w l LO w Koszalinie, zostaje Nauczycielem Roku 2004.


 

Padają nazwiska trójki wyróżnionych:

 

 

TERESA MALIK,

 

 

TERESA ZATOŃ,

 

 

MARIUSZ ZYNGIER.

 

Minister Mirosław Sawicki, prezes ZNP Sławomir Broniarz i Wojciech Sierakowski. redaktor naczelny ,.GN", wręczają im nagrody, wyróżnienia i dyplomy.

 

I wtedy zaczyna się szaleństwo. Błyskają flesze, dziennikarze rzucają się po wywiady.

- Pomimo tylu zrnian w otaczającym świecie - mówi wicepremier Izabela Jaruga-Nowacka - nauczyciel powinien być nadal tym, który w młodych, niespokojnych duszach umie wywołać pasję, pokazuje prawdziwe wartości, uczy odpowiedzialności. Bo w hierarchii autorytetów jest stawiany zaraz po matce i ojcu.

- A w klasach najmłodszych nawet przed nimi - kontynuuje tę myśl Sławomir Broniarz. Przypominając, iż dla dzieci to, co powie ich pani, jest święte, zauważa przy tym, iż laureaci zostali nagrodzeni podwójnie: przez organizatorów konkursu i przez uczniów.

Zaś Wojciech Sierakowski życzy im, by ta ich pasja, która zmienia obraz polskich szkół trwała w nich jak najdłużej.

Grzegorz Lorek z Leszna, Nauczyciel Roku 2002, dzieli się tegorocznym kawałkiem złotej kredy i refleksją swoich uczniów, by kochać to, co się robi i wkładać w to odrobinę szaleństwa Także ubiegłoroczna laureatka Bogumiła Bąk z Raciborza projekt symbolicznej makiety szkolnej wyprawy do zawodowego sukcesu przekazuje temu, który dziś stanął na szczycie.

Z zaproszonych po raz pierwszy dziewięciu kuratorów oświaty z województw, z których pochodzą nominowani, dotarła jedynie dwójka: zachodniopomorski Jerzy Kotlęga i Małgorzata Korczak, przedstawicielka kuratora mazowieckiego. Jerzy Kotlęga znakomicie wyczuł, że tym razem laureat będzie z jego województwa Tyrn większa satysfakcja, że ma ich dwoje.

Wiktor Kamieniarz, który do Warszawy przyjechał w towarzystwie żony i matki (notabene również nauczycielki), podjął właśnie decyzję o tym, że zostaje w zawodzie, choć już myślał o wcześniejszej emerytu-rze.

- Można być naprawdę szczęśliwym, gdy człowiek kocha swój zawód. Miej odwagę korzystać ze swego rozumu - to moje ulubione motto, którym staram się kierować w życiu. Zawodu uczyli mnie moi nauczyciele, choć ich już nie ma. Pozostają w moim sercu jako drogowskazy - mówi.